Strony

dobry tekst

"ŻEBY SIĘ ŚCIGAĆ, TO TRZEBA MIEĆ SIŁĘ" cyt. Sutek

Z gówna nie wyrzeźbisz

Ludzie którzy piszą swoje kolarskie blogi w jakiś relacjach ze zgrupowań lubią pisać coś takiego "plan treningowy wykonałem w 100%".
To teraz moja kolej - w tym tygodniu plan wykonałem w jakiś 30 % a w zeszłym tygodniu w powiedzmy 40 %.
Jestem słaby jak:
-pacjent hospicjum
-więzień Oświęcimia
-brauniarz
itp.

Bez spalary

Mieliśmy jechać z Lagą do Chrząstowic jego samochodem ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. I dobrze. Pojechalibyśmy tylko wcześnie rano, przejechalibyśmy wyścig i wrócili. Nic ciekawego. A tak pojechaliśmy dzień wcześniej pociągiem i wyszedł nam bardzo fajny wyjazd.


Na centralnym spotkaliśmy się 5 minut przed odjazdem naszego pociągu i jak już kupiliśmy bilety to było po ptakach. Poszliśmy sobie więc do chińczyka na tyłach Nowego Światu a potem na dworzec wschodni żeby poczekać na następny pociąg.


Po jakiś 6 godzinach dotarliśmy do Opola. I mieliśmy problem bo nie chciało nam się znaleźć wcześniej noclegu. Zahaczając o schronisko dla bezdomnych zwierząt a potem schronisko młodzieżowe trafiliśmy do jakiegoś studenckiego mieszkania w którym dzień wcześniej odbyłaś się jakaś biba (czuć to było w powietrzu i z ust gospodarza też). Odgrzaliśmy makaron, wypiliśmy piwko i poszliśmy spać.


Rano mieliśmy podjechać na start pociągiem ale uznaliśmy zgodnie, że nam się nie chce i, że pojedziemy na rowerach. No i pojechaliśmy tylko trochę za późno bo nie uwzględniliśmy faktu, że nie znamy drogi. Oczywiście trochę zabłądziliśmy i dojechaliśmy na 5 minut przed startem. Nie zgłoszeni. Mieliśmy szczęście, że opóźnili start.O samym wyścigu już pisałem. Ja skończyłem w grupie, Laga w rowie. Reszta dnia stała już pod znakiem PKP.

Raport wyścigowy

Jechałem ostatnio 2 wyścigi na szosie.

Najpierw była druga edycja czwartków. Noga stała mi strasznie ale na szczęście wszystkie punkty zabrali mocni juniorzy ze Stali Grudziądz a elita walczyła tylko na kreskę. Jakoś udało mi się zafiniszować i po raz drugi z kolei stanąłem na 3 stopniu pudła. I prowadzę teraz w generalce :)


Drugim wyścigiem był klasyk w Chrząstowicach. Może trochę już lepiej się czułem ale mimo wielu ataków ani razu się nie udało odjechać tak więc znowu skończyło się finiszem z grupy. Nie jestem mistrzem przepychania się na łokcie i miałem też pecha (musiałem wyprzedzać po śmieciach prawie lądując w rowie) i na metę wjechałem jakoś koło 10 miejsca. W elicie możliwe, że byłem w pierwszej dziesiątce ale nie mogę znaleźć nigdzie wyników.

Poza tym cały wyjazd był bardzo fajny i pełen przygód. Opiszę go w szczegółach ale dopiero jak znajdę więcej czasu. Czyli w święta.

(fot. Filip Okopny okopny.pl)

Napinka na koks odcinek 3



Ricco ogłosił powrót do ścigania. Kacper Szczepaniak nawet ostatnio wystartował w jakimś amatorskim wyścigu. Darecki najprawdopodobniej bierze salbutamol. Co ich wszystkich łączy? Według mnie to, że wszyscy są idiotami. Po prostu.
Dzisiaj na rozgrzewce przed czwartkiem rozmawiałem sobie z Kacprem (nie Szczepaniakiem :) na temat całej burzy jaką rozpętałem apropos koksu. Wg. Kacpra motywacją dla koksiarzy jest to, że raz byli już na szczycie i kiedy z niego spadną za wszelką cenę chcą na niego wrócić. W wielu przypadkach pewnie tak jest.
Ja też mam swoją teorię na temat tego kto koksuje. Weźmy za przykład klasę w szkole. W takiej klasie zawsze znajdzie się jakiś "rozrabiaka", zawsze tak jest. I teraz weźmy tak samo grupę najlepszych kolarzy na świecie, i tak samo skoro jest taka grupa to i w niej znajdzie się taki "rozrabiaka" chociaż to już dorośli ludzie więc powinno się tu użyć ostrzejszego określenia. No i taki gość nie będzie miał hamulców żeby sięgnąć po każdego rodzaju specyfiki w każdej ilości więc będzie o klasę lepszy od innych. Przykładów jest milion : Ricco, Piepoli, Landis, Heras, Di Luca czy Schumacher. Ale to się tyczy tych najlepszych. Tak myślę.
A co do amatorów, na jakimś forum w temacie o dopingu przeczytałem opinię, że mniej więcej połowa tych którzy ścigają się amatorsko robią to tylko po to żeby mieć czym się pochwalić przed znajomymi, żeby się popisać. I muszę przyznać, że w pewnym sensie się z tym zgodzę. Dalszego związku z koksowaniem chyba nie muszę tłumaczyć.
I właśnie z tych wszystkich powodów uważam, że każdy koksiarz to skończony idiota.

Moje trzy grosze w temacie dopingu

Dotąd na moim blogu pisałem tylko na temat moich treningów, startów itd. Teraz jednak poszerzę mój repertuar ponieważ moje myśli zaprząta temat dopingu. Oczywiście często rozmawiamy z kolegami na ten temat ale to raczej sfera żartów, nas to bezpośrednio nie dotyczy, raczej same elity, zawodowców. Ostatnio jednak zmieniłem zdanie. Otóż przypadkiem znalazłem w apteczce kolegi kilka pudełek salbutamolu wzf - zakazanego leku na astmę. Dla pewności jeszcze potem zapytałem go czy ma astmę, odpowiedział że nie. Kurcze, przecież jesteśmy tylko amatorami, pasjonatami kolarstwa i wydawało mi się, że każdy trenuje dla własnej satysfakcji, przyjemności, kto czego tam chce, że na tym poziomie nikt nie przekracza tej granicy, żeby sięgać po tego typu środki. Zawiodłem się. Ale ok, samo to, że te leki leżały w jego apteczce nie daje 100% pewności, że je bierze, choć jak dla mnie to i tak poważny dowód, a tłumaczenie, że to leki siostry są co najmniej śmieszne, bo niby co one robiły w jego torbie na zgrupowaniu daleko od domu na którym rzecz jasna jego siostry nie było? Ale nawet jeśli okazałoby się, że jednak ich nie brał to dręczy mnie inna sprawa. Chodzi o społeczną akceptację, wyczuwalne przyzwolenie na koksowanie. Każdy komu tylko mówiłem o tym salbutamolu obracał to w żart albo wzruszał ramionami, w końcu to normalka, każdy przecież koksuje. Nikt się tym nie przejął. I pewnie zaraz też zapomniał. Jakby brakowało odwagi kiedy przychodzi do konkretnej sytuacji żeby zdobyć się na wyrażenie własnej opinii. Podam inny przykład. Rozmawiamy o dopingu i każdy bez wyjątku wypowiada się o nim krytycznie. Zapytałem co sądzą o tym, że Xavier Tondo poinformował policję o mieszkaniu z którego rozprowadzano spore ilości koksów. Spodziewałem się słów pochwały, usłyszałem tylko, że to kapuś. Jestem załamany tą postawą. Może to taka polska mentalność, nie wiem.

Passo di Agricola descent


video

Przeprowadzka

Przenoszę się z pisaniem z ludziasportu na blogspot. Jest kilka powodów, na przykład:
Tutaj jest ładniej
Mam tutaj więcej możliwości
Wszyscy którzy znienawidzili mnie za moje ostatnie wpisy przy następnej okazji będą mogli się wpisywać bezpośrednio pod konkretnym postem
Znudziło mnie już pisanie w stylu "takiego a takiego dnia przy takiej a takiej pogodzie na takiej i takiej trasie odbył się taki a taki wyścig, jechało mi się tak i tak i ukończyłem któryś tam.. itd itp". Nudy.
Krótko mówiąc wkręciłem się w pisanie bloga