Strony

Stylówa numero uno - skarpetki


Śmieszny temat co? Niby sprawa oczywista i nie ma co się rozwodzić nad zwykłymi skarpetkami. Ale jak chcemy być PRO to warto jednak na nie zwrócić uwagę. Bo bardzo łatwo można sobie zepsuć (albo poprawić) stylówę. I to małym kosztem. Dlatego myślę, że to dobry temat na pierwszy odcinek stylówy.

Ok, więc żeby przez jakieś głupie skarpetki nie zostać posądzonym o trzepactwo, musimy przy ich wyborze zwrócić uwagę na 3 czynniki : materiał, wysokość i kolor.
  • Materiał 
 Najprostsza sprawa. Po prostu na rower zakładamy skarpetki stworzone do jazdy na rowerze. I już. Wszystkich stópek, frotte z biedronki itd nie tykamy.

  • Wysokość

Generalnie najbardziej PRO są wysokie skarpetki, takie jak na zdjęciu powyżej. Ale nie u każdego to się sprawdza. Dużo zależy od kształtu łydki. Im ta jest chudsza (patrz Wiggins) tym wyższa skarpetka. Ale jeśli lubisz podjadać ciastka i masz łydy jak kłody to jak na nie wciśniesz wysokie skarpety to nie będzie to dobrze wyglądało. Trochę niższe skarpetki dadzą złudzenie dłuższej łydki i optycznie ją trochę wychudzą. Ale to tylko półśrodek i jak chcesz wyglądać jak zawodowiec to weź się za wytop.

stanowczo za wysokie jak dla was panowie

  • Kolor i nadruk
Na koniec pozostaje już na tylko wybrać odpowiedni kolor. Przyda się trochę wyczucia smaku i dobrego gustu. Większość osób w pierwszej kolejności dobiera kolor skarpetek pod kolor ciuchów klubowych. To już coś, ale lepiej dobierać je pod kolor i markę butów. Najbardziej PRO jest wtedy kiedy marka butów i skarpetek jest ta sama. Tak jak u zawodowców obutych przez indywidualnych sponsorów. Do tego powinny pasować kolorem. Białe buty sidi - białe skarpetki sidi, żółte buty mavica - żółte skarpetki mavica itd. Jeśli już chodzi stricte o kolor to najlepiej postawić na klasykę - całe białe skarpetki są eleganckie i będą pasować do prawie wszystkiego. A jeśli pogoda na nie nie pozwala to zakładamy albo czarne, też eleganckie i teraz modne, albo pasujące nam kolorem do klubowych ciuchów.

 Wszystkim fanom napinek na koks polecam też skarpetki dopers suck.


To chyba tyle. Zasady nie są jakieś szczególnie sztywne i każdy może sobie znaleźć co mu się podoba.
Poniżej kilka miejsc gdzie znajdziecie dobre kolarskie skarpetki:
danielo
de feet
sock guy
chainreactioncycles
wiggle
prendas ciclismo
all4cycling


zgadnij kto to

totallycoolpix.com
niby trudne ale łatwe

chce ktoś cervélo?


Jeśli chcesz wygrać Cervélo R3 to wejdź tutaj i weź udział w konkursie. Jak nie chcesz to nie musisz wchodzić.

szymonbike postrach doperów powraca :D


Włączyłem sobie wczoraj jakoś koło 3 w nocy telewizor i patrze a tu jedzie sobie Ratajczyk i wygrywa na punkty w Mistrzostwach Europy, jeszcze jechał z numerem 108 (wiecie czyj to numer) to zupełnie otrzeźwiałem i się zainteresowałem a podnieceni komentatorzy jeszcze dodali, że to będzie 3 medal tego dnia na ME. Ratajczyk zdobył złoto, drużyna sprintu w składzie z Kamilem Kuczyńskim srebro a brąz Kasia Pawłowska której jako jedynej szczerze gratuluję.

Teraz jako postrach doperów czuję się w obowiązku przypomnieć wszystkim którzy zachwycają się jakie to piękne wyniki porobili nasi wspaniali zawodnicy, że i Rafał Ratajczyk i Kamil Kuczyński mieli wpadki dopingowe :

"Rafał Ratajczyk (Gryf Szczecin), dwukrotny medalista torowych mistrzostw świata, został ukarany przez Komisję Dyscyplinarną Polskiego Związku Kolarskiego karą zawieszenia na pół roku, za naruszenie przepisów antydopingowych. Dyskwalifikacja obowiązuje od dnia 21 października 2009r. do dnia 20 kwietnia 2010r.
Kamil Kuczyński (również Gryf Szczecin) otrzymał karę ostrzeżenia (bez zakazu startu  w kolejnych  zawodach).


Wyniki obu zawodników uzyskane podczas mistrzostw Polski w Pruszkowie w dniach 11-13.09. br. zostały anulowane.

W organizmie Ratajczyka została wykryta efedryna, natomiast u Kuczyńskiego methyloprednisolona.

Podejmując decyzję o wymiarze kary wobec zawodników, Komisja Dyscyplinarna PZKol wzięła pod uwagę fakt, iż zawodnicy przyjęli niedozwolone środki nieświadomie - Ratajczyk w odżywce, a Kuczyński podczas leczenia stomatologicznego.

2009-12-02
www.sportowefakty.pl"

Także uprasza sięo niepodniecanie się takimi szemranymi zawodnikami i i ich wynikami ;)

pozdrawiam szymonbike postrach koksiarzy

szybka rozkmina

wygrałem sobie przez przypadek za 5 dolców szkła do jawbonów i nie mam wyjscia muszę teraz kupić oprawki, które z tych wziąć?


o jebany!


Jared Gruber smasred

Jared Gruber smashred

koniec spalary

Wszystkich którzy spalają wynikami konkursu najmocniej przepraszam za ten lekki poślizg z ich ogłoszeniem. Całą winę za to zwalam na pkp. Ok, więc zegarek poleci do anonima który wymyślił definicję "spalara - wypalanie emocjonalne /rodzaj tremy/ tuż przed startem; zwykle oznacza zbytnie obmyślanie, nad tym co i jak będzie na zawodach.... czy jakoś tak ;)". Gratuluję i proszę o kontakt zwycięskiego anonima. Lekko podrasowana wersja trafi do słowniczka kolarza.
Słabo, że tak mało było propozycji  ale to po części moja wina bo niespecjalnie staram się rozpowszechnić tego bloga, zresztą nie bardzo mam pomysł jak to robić.
Wracając do tego pkp. Miałem wczoraj wrócić koło 23 do Warszawy i ogłosić wyniki ale pociąg miał jakieś ponad 3 godzinne spóźnienie więc w domu byłem w środku nocy i dopiero teraz po pracy piszę tego posta. A wracałem z Krakowa gdzie byłem na mistrzowym wypadzie na weekend. Jeździłem z Karolem i raz też z dwoma innymi fest zawodnikami na góralach i jestem pod wrażeniem tego jaki regres u mnie nastąpił :P Jak nie jeździliście przez parę miesięcy nic mtb to naprawdę nie polecam pchać się do lasu, tym bardziej z kimś kto śmiga w czołówce maratonów. Masakra, sprzedaję górala, kto chce?

Ja i krowa z Krakowa ;)


3 dni do końca konkursu !

nie byle jaka nagroda
Post z konkursem zniknął z pierwszej strony ale to nie znaczy że się skończył. Skończy się w niedziele o północy. A teraz liczę na Was że wymyślicie jeszcze jakieś definicje spalary bo wierzę, że można wymyślić coś lepszego niż to co powstało do tej pory, poprzeczka nie jest jakoś specjalnie wysoko zawieszona. Walczcie!

zajebisty typo, zajebiste ciuchy raphy

Złota rada - krowi chód

Ostatnia prosta do mety. Jedziesz już na luzie, dopinasz koszulkę pod szyję, podnosisz ręce w geście triumfu dobre paręset metrów przed kreską. Bo wiesz, że masz wystarczającą przewagę przed grupą. Kto by nie chciał wygrać kiedyś na solo? Najpiękniejszy sposób na zwyciężanie. Tylko jak to zrobić kiedy trasa jak to na większości wyścigów w Polsce to płaska jak stół rundka gdzieś w polu a my nie nazywamy się Fabian Cancellara?
Otóż jest taki pewien sposób którego nauczył mnie mój pierwszy trener Michał Liberski. Nazywa się go odjazd krowim chodem albo psim swędem. Ciężko go opisać słowami ale się postaram.
Wyobraź sobie, że startujesz na jakimś typowym ogórku. Nie ma żadnej jednej mocnej drużyny która jechałaby zespołowo, tylko każdy chce wygrać. Ty oczywiście też, ale nie byle jak tylko na solo. Ok, ruszamy. Od startu co chwilę ktoś atakuje ale nikt daleko nie odjeżdża bo wszyscy mają jeszcze od groma siły na ataki i spawanie. Ty też coś próbujesz ale za każdym razem ktoś skoczy za Tobą albo krzyknie "lewa!" i już jesteś zespawany. Nawet jak uda się coś zmontować to i tak Ci nie pasuje bo przecież chcesz odjechać sam. Ale Ty się nie zniechęcasz bo wiesz jak odjechać krowim chodem! Więc wyczekujesz moment kiedy po kolejnej serii ataków grupa się rozjeżdża, tempo spada, wszyscy jadą ławą. Wyjeżdżasz wtedy na czoło i spokojniutko, delikatnie podkręcasz tempo, żadnego skakania, po prostu stanąłeś w pedały i jedziesz z 5 km/h szybciej niż wszyscy. Cały czas jedziesz twardo, z pedała i przy którymś z rantów. I nikt nie może siedzieć Ci na kole. Kiedy tak wyjeżdżasz przed grupę musisz pamiętać o tym żeby cały czas patrzeć za siebie, na grupę. To musi tak wyglądać, jakbyś tylko podjechał do przodu żeby sobie popatrzeć co się dzieje na czele, kto tam jedzie itd itp. Wszyscy myślą, że po to właśnie sobie wyjechałeś i zaraz wrócisz grzecznie do grupy. Dobra, więc udało Ci się wyjechać przed grupę i powolutku zyskujesz trochę dystansu. Teraz musisz wyczuć odpowiedni moment, bo jeśli za długo będziesz sobie tak jechał albo za daleko odjedziesz to komuś na pewno puszczą nerwy i Cię zespawa. Ale jeśli masz dobre wyczucie to po nadrobieniu bezpiecznego dystansu zamiast wrócić do grupy tak jak sądzili Twoi naiwni przeciwnicy, Ty rzucasz kilka ząbków w dół i niezbyt gwałtownie ale zdecydowanie przyspieszasz. I już Cię nie ma! W peletonie konsternacja , nie ma komu gonić, w końcu nie było tego jednoznacznego sygnału do spawania jak każdy skok wcześniej. A Ty z każdą sekundą zyskujesz dystans. Teraz już wszystko w Twoich rękach a raczej nogach. Popróbujcie sobie!


WOW

Darrel Parks/pezcyclingnews.com

menel

ironstring.com

chillout



fajne chłopaki

100 + nowy dział + konkurs !

tdwsport.com

Ten post ma numer 100. To już nie byle co. Z tej pięknej okazji zrobiłem nowy dział - słowniczek kolarza. W założeniu miał być taki niebanalny i śmieszny ale czy nie wyszedł jakiś kwas to już sami oceńcie. Chociaż zawsze jak ktoś chce być bardziej PRO niż trzepem to znajomość takiego kolarskiego slangu jest zawsze w cenie.
Jedno słowo przerosło moje intelektualne możliwości. Spalara. Kto wie co to znaczy ten wie, że spalara niejedno ma imię. A tu chodzi o to żeby wymyślić definicję w sporym skrócie ale tak żeby ująć całą jej istotę. I to jest właśnie zadanie w konkursie w którym do wygrania jest nowiutki zegarek breo roam ! Fajny gadżet więc myślę, że warto wysilić swoje szare komórki ;) Konkurs trwa do 16.10. Swoje super pomysły wpisujcie w dowolnej ilości w komentarzach pod tym postem. Miłej zabawy :)