Strony

Złote rady na trenażer


Nikt go nie lubi. Nie znam nikogo kto nie wzdrygnąłby się na samą myśl, że czeka go trening pod dachem. A ja czasem lubię sobie wsiąść na trenażer. Serio. Zamiast pół godziny ubierania się na cebulkę wystarczą dwie minuty na wciągnięcie spodenek i potówki. Zamiast męczyć się na topornej zimówce mogę pojeździć na letnim ulubionym rowerze. Zamiast martwić się o odmrożenia, zalewam się potem jak na podjeździe w pełnym słońcu w lipcu. Itd. Itp. Trenażer da się lubić, tylko trzeba do niego odpowiednio podejść.


Naszym największym przeciwnikiem jest czas. Podstawą pokonania go jest uświadomienie sobie jednej, ważnej rzeczy - czas to pojęcie względne. To proste. Porównaj sobie godzinę spędzoną razem z Twoją ukochaną sam na sam a godzinę spędzoną w celi z seryjnym mordercą. W pierwszym przypadku nawet nie zauważysz kiedy ta godzina minie a w drugim każda minuta będzie się ciągnąć jak rozgotowany makaron.
No dobrze, więc co zrobić żeby godziny na trenażerze leciały jak na randce? Podzielę się z Wami moimi sposobami dzięki którym potrafię wytrzymać naprawdę długo. W zeszłą zimę przejeździłem około 140 godzin na trenażerze więc myślę, że jestem wiarygodnym przykładem :)


Pierwsze co robię, zanim jeszcze wsiądę na rower to usuwam z pola widzenia każdy zegar. To jest podstawowy błąd. Wsiadasz na trenażer z nastawieniem "o kurcze jak to się będzie dłużyć" i cały czas zerkasz ile to już upłynęło czasu. W ten sposób robisz sobie dokładnie to czego chciałbyś uniknąć. Od wpatrywania się we wskazówki zegara czas dłuży się niemiłosiernie, więc zawsze pamiętaj o tym pierwszym punkcie.


Do kolejnego punktu będziesz potrzebować laptopa. Musisz ustawić go w ten sposób, żebyś swobodnie mógł sięgnąć do touchpada. Mniej więcej tak jak na zdjęciu, choć lepiej żeby był wyżej niż tutaj. Być może będziesz musiał stworzyć specjalną konstrukcję, podpórkę czy blat ale dla chcącego nic trudnego. Najlepiej żeby touchpad był na takiej wysokości, że jak złapiesz za górny chwyt to bez problemu możesz sięgnąć do niego palcem. 

O'nev Ciclismo Fotografia
Po co te całe zabiegi z touchpadem? Po to żeby mieć dostęp do najlepszego zabijacza czasu. Tylko trzeba rozsądnie z niego korzystać. Nie ma mowy o graniu czy facebook'u. W końcu jesteśmy na treningu. Powiem jak ja to robię. Pierwszy sposób to youtube albo vimeo. Wpisuję jakieś hasło np. "Pantani" i hyc, pierwszy lepszy filmik, najlepiej tak z 10 minutowy, jak tylko się skończy to od razu mam odnośniki do kolejnych, klik i jadę dalej. A czas leci. Odradzam długie ponad godzinne filmy np. całe etapy wyścigów. Włączając taki długi film zawsze wiesz ile trwa, np. 1,5 godziny i kiedy się skończy to trafiasz na to o czym była mowa w pierwszym punkcie. Ale może na niektórych to działa. Filmy fabularne na trenażer to dla mnie pomyłka. Do tego masz kino. Drugi sposób jaki ostatnio stosuję to galerie jak np. flickr. Znajduję jakąś ciekawą galerię lub fotografa i włączam pokaz slajdów. Co jakiś czas coś zapiszę, żeby potem móc wrzucić tutaj na bloga. A czas leci jak szalony.

manualforspeed

Jak jesteś spalaczem to pewnie powiesz "o nie, przecież jestem na treningu, nie mogę co chwilę klikać i się rozpraszać". Odpowiedziałbym Ci, że ta metoda nie wymaga nadludzkiej podzielności uwagi a po drugie np. w takiej metodzie z youtubem musisz kliknąć raz na mniej więcej 10 minut co zajmuje Ci około 2 sekund a potem dalej wracasz do spalania wszystkimi parametrami tętna, kadencji albo mocy. To chyba lepsze niż jakbyś miał po 1 godzinie i 38 minutach powiedzieć sobie "o nie już dłużej nie wytrzymam, schodzę, trudno".

ona nie przestaje kręcić, nie bądź gorszy

To już wszystko. Życzę Wam powodzenia w biciu nowych rekordów. Do pobicia jest moje 4,5 h 6,5 h Adama Ważnego : )