Strony

Wiosenna psychoza

Jest końcówka marca. Każdy kto już trochę się ściga dobrze wie, że to gorący okres. Apogeum spalary.


Nie wiesz o co chodzi? To poczytaj sobie przykłady.
Wróciłeś właśnie z 4h wytrzymałości i zadowolony odpalasz facebook'a żeby się tym pochwalić a tam już Twój konkurent zdążył napisać, że był 6h. Spalara mode on.
Złożyłeś swój nowy piękny rower i wchodzisz na forum light-bike żeby go wszystkim pokazać a tam już cała masa rowerów Twoich konkurentów, lepszych i lżejszych. Spalara mode on.
Po powrocie ze zgrupowania w Karkonoszach otwierasz Stravę żeby zrzucić dane z Garmina i odkrywasz, że kilku Twoich konkurentów też właśnie zrzuciło swoje zapiski ze zgrupowania, tyle że oni trenowali na wysokości w Sierra Nevada. Spalara mode on.
Nareszcie uciułałes na wymarzonego Polara więc logujesz się na forum mazovii żeby zasięgnąć rady jak z niego korzystać a tam już wszyscy Twoi konkurenci dyskutują o swoich nowych SRMach i PowerTapach. Spalara mode on.


Teraz już wiesz o co chodzi. Całą spalarę nakręcają domysły, plotki i niedopowiedzenia. A jej motorem napędowym są wszelkiego rodzaju strony internetowe  gdzie każdy spalacz ma możliwość podzielenia się swoimi wyczynami. Facebook, różne fora, blogi zawodników czy serwisy do zgrywania danych z Garminów, Polarów, SRMów itd. itp.
Ale tak naprawdę to wszystko  nakręca przede wszystkim Twoja własna głowa która bezkrytycznie chłonie jak gąbka te wszystkie, nie zawsze miarodajne, często z drugiej ręki informacje. Im większym jesteś spalaczem tym mocniej. W skrajnych przypadkach taka psychoza może doprowadzić do rzucenia kolarstwa jeszcze zanim doczekasz pierwszych startów.


Strasznie to głupie co? Tylko, że wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, się temu poddajemy. Jakby pierwszy wyścig w sezonie był jego głównym celem. Jak go dobrze nie pojedziemy to koniec świata. Jeśli się okaże, że mamy zrobione mniej kilometrów niż konkurencja to tragedia. Jak odpuścimy 3 treningi to już mamy po sezonie. I tak dalej.
I co z tym teraz zrobić? Po pierwsze to sobie to uświadomić, przyłapać swój umysł kiedy oglądając wykres z treningu rywala zapala się kontrolka spalary. I dalej spokojnie robić swoje. Sezon trwa prawie 7 miesięcy. Jeszcze będziesz miał okazję do wygrywania. Jak nie Sobótka to Sokółka. A jeśli nie jesteś w stanie kontrolować tego się dzieje w Twojej głowie to chyba jedynym ratunkiem jest odcięcie się od świata, nie wiem, zaszycie się z trenażerem na bezludnej wyspie.