Strony

Bądź PRO - opal nogę


W końcu jest lato. Może nie w kalendarzu ale za oknem jak najbardziej. Nareszcie bez obaw o posądzenie o trzepactwo możesz jeździć w krótkich spodenkach. Więc ściągasz nogawki i co się okazuje? Obraz nędzy i rozpaczy. Bo blada noga nie jest PRO.


Trzeba ją opalić. W prawidłowy sposób. Pewnie powiesz, że dyskusje na temat opalenizny są dla dresiar. Okej, nie da się temu zaprzeczyć, ale każdy kolarz który chce być PRO też powinien chwilę poświęcić sprawie.
Opalanie to banał. Wyjdziesz sobie jutro, pojutrze na rower i już coś Cię tam złapie. Super. Tyle, że Polska to nie Kalifornia i takie okazje jak ten weekend mogą się powtórzyć dopiero za miesiąc, czemu nie. Trzeba wykorzystać to słońce ile wlezie.  Jak? Są dwa sposoby.
Pierwszy - trenuj po 8 godzin. Nie polecam tej metody, choć niektórym po czymś takim noga podaje nadzwyczajnie. Ale Ty, jeśli jesteś zwykłym amatorem prędzej wylądujesz w szpitalu. A w nim się nie poopalasz.
Dlatego lepiej uskuteczniać sposób numer dwa. Czyli smarować nogę. Na wyścig to standard ale żeby na trening? Okej, jeśli się wstydzisz (nie wiem przed kim) możesz tego nie robić ale Twoja noga będzie nabierać barwy hebanu 3 razy wolniej. Ale jeśli nie boisz się opinii hejterów to smaruj. Na treningu nie musisz katować się maściami rozgrzewającymi jak na wyścigu. Chodzi tylko o to żeby noga się świeciła i lepiej łapała słońce. Najlepszym nabłyszczaczem nogi jest oliwka bambino. Polecam. A jeśli właśnie czytasz tego posta przy kawce tuż przed wyjściem na trening i nie masz bambino możesz poratować się olejem na którym usmażyłeś sobie rano jajecznicę, albo lepiej oliwą z oliwek, będzie zdrowiej ;)


Istotną kwestią są jeszcze tan lines (polskie tłumaczenie nie brzmi tak zgrabnie więc nie tłumaczę). Wszyscy wiemy co to kolarska opalenizna. Mniej więcej. Bo niektórzy to już przeginają w temacie. Za białe dłonie, nieopalone od rękawiczek naprawdę nikt nie będzie Cię podziwiał. Nie wierzysz? Zapytaj jakiegoś robola który w upale musi pracować w rękawicach. Tak samo kwasem jest biała plama od wysokich skarpetek. No, ale to trzeba nadrabiać już po treningu bo przecież nie będziesz trenował w stópkach, za dużo już korespondentów szymonbajka którzy mogliby zrobić Ci zdjęcie. Fatalne są też białe plamy z pasków od kasku, szczególnie jeśli masz je trzepacko zamontowane tak że zasłaniają Ci pół twarzy.


Dlatego też, moi drodzy, proponuje skupić się na tym co najważniejsze. Na liniach na udach. To właśnie jest prawdziwie PRO kolarska opalenizna. A jest tym bardziej PRO im równiejsza jest granica bladego od opalonego uda. Mistrzem świata tan linesów jest Thomas Lovkvist. Te powyżej to właśnie jego. Też sobie takie zróbcie.


Aha i jeszcze zapomniałem dodać, że słońce jest rakotwórcze i w ogóle powinno się go unikać :)