Strony

Dlaczego Warsaw Nocturne jest niewypałem?


Mam takie pytanie do Was moi drodzy. Czemu skoro tyle osób pisze, że pomysł nocnej kryterki jest taki super i że każdy z chęcią będzie wpadał co środę i ścigał się w tym mega fajnym wyścigu to kiedy przychodzi co do czego to o 22.00 pod pomnikiem Kopernika spotyka się nas tylko mała garstka?
Takie macie wymówki a ja mam takie na nie odpowiedzi:
"Warsaw Nocturne jest co tydzień, to jak teraz nie przyjadę nic się nie stanie, podbiję za tydzień"
Jak masz takie skłonności do odkładania rzeczy na później to za tydzień też taka sama myśl wpadnie Ci do głowy i znowu się nie pojawisz. A skąd wiesz czy w międzyczasie nie złamiesz sobie ręki i w szpitalu sumienie nie da Ci spokoju bo przegapiłeś taką fajną akcję?
"Zaginanie się w trupa późnym wieczorem jest z dupy"
Nie spalaj, to super trening, a przede wszystkim dobra zabawa. Ile można katować w kółko te same rundki o tej samej porze?
"Nie mam czasu"
Jakbyś się postarał to byś znalazł, o 22 zazwyczaj ludzie mają czas dla siebie, więc czemu po raz kolejny masz go spędzić przed komputerem, przed filmem czy w knajpie, skoro możesz zrobić coś nowego i fajnego?
"Jestem za słaby"
Nic nie szkodzi, jeśli jeśli jesteś słaby, ale mimo to przyjedziesz i jednocześnie ktoś inny słaby też przyjedzie to będziecie mogli się pościgać i mieć taką samą zabawę jak Ci których się boicie : )
Mógłbym jeszcze wymieniać wymówki ale sobie daruje. Wymówki są dla trzepaków. Chcesz być PRO? Przyjedź na Warsaw Nocturne! Co środa o 22.00 pod pomnikiem Kopernika na Krakowskim Przedmieściu.
Być może będziesz miał taki fart jak my ostatnio i załapiesz się na super foty od Filipa Okopnego, to chyba mocny argument?


Jak przyjemnie spędzić niedzielę. Odcinek drugi

Zjeść PROowsiankę i wyjść rano na rower


Zrobić sobie zdjęcia jeszcze nieuchetanych twarzy


Wbić się na ekspresówkę i zjeść sobie na niej tosty


Przechytrzyć policję i uciec na boczne dróżki


W Radomiu zrobić sobie coffeebrejka w mcdrajwie


Olać system i wbić się na ekspresówkę żeby po jakichś 180 kilometrach dojechać do Kielc gdzie odbywają się Mistrzostwa Polski w MTB XC


U celu strzelić colkę w puszcze z lodówki i spotkać rozgrzewającego się Jeziora który nie dość, że olewa Marka Konwę żeby zbić z Tobą piątkę to jeszcze zaskakuje Cię, że ogarnął do końca stylówę i kupił sobie wyższe skarpetki


 Spotkać fanów Twojego bloga którzy są mega mistrzami i zainsprowani filmikami z fan pejdża szymonbike ogarnęli grilla, górę rekwizytów, przebrania i kibicują jak najwięksi herosi z Tour de France czy kryterek w USA. 
Chłopaki byliście najlepsi! Trzymajcie tak dalej i czekamy na kolejnych ziomów z jajami!


Zedrzeć sobie gardło dopingując Jeziora dzięki czemu awansował o dwa oczka wyżej. Serio. Tak było, zapytajcie Jeziora.
Błażej, jesteś nam winien podziękowania!



Pożyczyć jakieś ciuchy, papucie albo i nie i wrócić razem z dobrymi ludźmi do domu.


Spalara na bok moi drodzy! Taka jest lekcja płynąca z tej wycieczki.

Grajek Peter


Szymonbike mistrz painta :D

Coffeebreak na dni jak ten



Ale patelnia. Gorąco jak nie wiem. Ale ja nie narzekam. Lampa jest super. Ubierasz się na trening w pół minuty, łyda brązowieje w zastraszającym tempie a żyły wyskakują  tu i tam aż miło. Żyć nie umierać.
Tylko jest jeden problem. Wychodzisz sobie na 4 godzinny trening i na półmetku pojawia Ci się myśl "Bądź PRO, bądź PRO, wypij kawkę! Tylko jak w tym upale wleję w siebie coś gorącego to chyba zwrócę całą PROowsiankę ze śniadania".
Patowa sytuacja. Niby nie pijąc kawy narażasz się na trzepactwo, z drugiej strony wymiotując na stolik w kawiarni psujesz randki zakochanym parkom, to też w pewnym sensie trzepactwo. Trzepactwo życiowe.
Ale nie martw się. Istnieje rozwiązanie tej beznadziejnej sytuacji. Jest nim cola. Coca-cola. Nic innego. Nie pepsi, bo ma już metkę napoju dla piłkarzy. Nie 3 cytryny, bo to dla roboli. Ani nie zwykła woda (no chyba, że Twoja słabość do ciasteczek nadal uwidacznia się na zalanych łydach).

 
A więc cola. W puszce. Ewentualnie w szklanej butelce. Koniecznie z lodówki. To właśnie jest to czym możecie zastąpić śródtreningową kawkę cały czas pozostając PRO. A czemu właśnie cola? Nie wiem :) Tak już jest.

100% europro

Bo zwykłe podniesienie rąk jest już passe. Jeśli da się być bardziej Euro to czemu by nie być.

Albo nie

Zmieniłem zdanie. Hehe :) Strasznie mi teraz głupio. No, ale trudno. Ja już tak mam. Jakbym nie był takim psychopatą to pewnie nie zrobiłbym bloga.
Pewnie się teraz wkurzyliście. I dobrze, też bym się wkurzył. To teraz macie pół minuty na zmieszanie mnie z błotem. Śmiało.
.
.
.
.
Już? Super. To teraz wyobraźcie sobie, że prowadzicie sobie bloga. Dla przyjemności. I z jakichś tam powodów macie z niego więcej przykrości niż przyjemności. Bo kilku zakompleksionych frustratów, którzy o Was nic nie wiedzą, próbuje Wam dokopać. Ot tak. Dla zajawki.
Powodów do hejtowania nie znam, ale znam skutki. Jak np. ten, że doprowadziło to do zamknięcia bloga. Super osiągnięcie, nie ma co. Ale dzięki temu, że go zamknąłem, dowiedziałem się do czego przyczynił się dotąd ten blog. I tak, ktoś kupił sobie wysokie skarpetki, białe buty Sidi czy okulary Salice. Ktoś schudł. Ktoś dłużej wytrzymał na trenażerze. Ktoś sprawił sobie stożki. Ktoś nawet kupił sobie dzięki blogowi rower szosowy a jeszcze ktoś dał synowi na imię Szymon ;)
Co tu dużo mówić. Przegraliście. I dlatego reaktywuję bloga. W drugiej kolejności dlatego. Bo w pierwszej właśnie dlatego, że komuś on się przydał albo nawet przez chwilę po prostu dał komuś przyjemność z czytania. To jest naprawdę super, a w ogóle o tym nie myślałem.
Tak samo jak nie pomyślałem o opcji zablokowania komentarzy. Dzięki za podsunięcie tego prostego pomysłu. Teraz nie będę już musiał tego czytać tak samo jak nie muszę, będąc na rowerze, odwracać głowy żeby oglądać krzywe, zaplute mordy trąbiących kierowców :)

Carlos pozdrawia hejterów
Okej, więc Szymonbike wraca. Ale jeszcze nie teraz. Bo jadę do Norwegii. Żebyście nadal mogli żyć w złudzeniu, że jestem synalkiem bogatych rodziców wcale nim nie będąc. Wracam pod koniec wakacji.
Na pewno będę miał co pisać, temat się nie wyczerpał, o nie. Pomysłów jest dużo. Może też stuninguję też trochę stronę. Może zrobię sklepik z jakimiś fajnymi rzeczami. Dużo jest w głowie, słabo by było to zmarnować.


No to co, udanych wakacji i do zobaczenia!
Wasz niezrównoważony Szymonbike ;)