Strony

Coffeebreak na dni jak ten



Ale patelnia. Gorąco jak nie wiem. Ale ja nie narzekam. Lampa jest super. Ubierasz się na trening w pół minuty, łyda brązowieje w zastraszającym tempie a żyły wyskakują  tu i tam aż miło. Żyć nie umierać.
Tylko jest jeden problem. Wychodzisz sobie na 4 godzinny trening i na półmetku pojawia Ci się myśl "Bądź PRO, bądź PRO, wypij kawkę! Tylko jak w tym upale wleję w siebie coś gorącego to chyba zwrócę całą PROowsiankę ze śniadania".
Patowa sytuacja. Niby nie pijąc kawy narażasz się na trzepactwo, z drugiej strony wymiotując na stolik w kawiarni psujesz randki zakochanym parkom, to też w pewnym sensie trzepactwo. Trzepactwo życiowe.
Ale nie martw się. Istnieje rozwiązanie tej beznadziejnej sytuacji. Jest nim cola. Coca-cola. Nic innego. Nie pepsi, bo ma już metkę napoju dla piłkarzy. Nie 3 cytryny, bo to dla roboli. Ani nie zwykła woda (no chyba, że Twoja słabość do ciasteczek nadal uwidacznia się na zalanych łydach).

 
A więc cola. W puszce. Ewentualnie w szklanej butelce. Koniecznie z lodówki. To właśnie jest to czym możecie zastąpić śródtreningową kawkę cały czas pozostając PRO. A czemu właśnie cola? Nie wiem :) Tak już jest.