Strony

Hajlajtsy! Wyścig orlików w Valkenburgu

Na wypadek gdyby ktoś z Was przegapił dzisiejszy wyścig orlików na Mistrzostwach Świata w Valkenburgu printskrinowe hajlajtsy. Czyli krótki skrót tego co się działo na trasie. 

Pierwsze kilometry to straszna nuda. Nie wiem jak można interesować się tym sportem. Jeżdżą w kółko, ktoś czasem skoczy ale ogólnie nie wiadomo o co im chodzi. Raz jeden odjechał jakiś Austriak żeby przedstawić nam przykład pogrubiającego białego pasa na spodenkach. A tak to nudy.


Brak emocji wspaniałomyślnie próbował uratować pewien Szwajcar trzepacko liżąc koło i wysypując się na środek szosy.


Kiedy zostały już tylko dwa kółka do końca zaczęły się skoki. Głównie niemrawe. 
Do momentu aż skoczył pewien gość w biało czerwonych ciuchach .


A to był moi drodzy Paweł Bernas.


Zaciągnął trochę pod Cauberg


I poszło!


Na kreskę Paweł wjechał gdzieś z trzeci. Normalnie to by był medal. Ale było jeszcze jedno okrążenie do końca. 
Cholera!


Więc pojechał dalej


Niestety do spawania zabrali się synowie Borata


No i zespawali. Co mieli nie zespawać.


Do ostatnich kilometrów polskie chłopaki podeszły na luzaczku, bez spalary.


To jednak nie okazało się receptą na sukces


Bo mimo szczerych chęci nie wygrał żaden Polak tylko syn Borata Alexey Lutsenko