Strony

Projekt EuroPRO rower - odcinek pierwszy


Jest październik. Dla kolarza ten miesiąc to już właściwie zima. A zimą jest jakoś tak, że się spala sprzętem. Pewnie dlatego, że nie ma wyścigów, więcej zostaje w kieszeni, więcej czasu spędza się przed komputerem czy po prostu jest się stuprocentowym spalaczem. Tak czy siak, tak już jest i nie ma co z tym walczyć.

Niby nie miałem tutaj za dużo pisać na te tematy. Ale od tego nie da się uciec. Zresztą, na sprzęt też trzeba zwracać uwagę. Bo jeśli nawet jesteś odziany od stóp do głów w Castelli i masz na nosi Radarlocki ale Twój mostek wznosi się dumnie ku niebu podparty do tego górą podkładek, siodełko jest o pół metra za nisko a pedały to zwykłe platformy to co tu dużo mówić, jesteś trzepakiem :)

Tak się składa, że i ja w tym roku poddam się tej fali spalactwa i złożę nowy rower. Ale nie pójdę po prostu do sklepu gdzie mam najwięcej znich i wezmę jakiegoś gotowca. Zrobię to porządnie. Złożę EuroPRO rower. Przynajmniej taki jest plan. Przeszkodą mogą być nietrafione liczby w totka. No, ale trudno. Jak nie będzie za drogo to i będzie ciekawiej dla większej ilości osób. Całą zimę poświęcam na złożenie EuroPRO roweru. Jedziemy.


Odcinek pierwszy - Producenci

To jest podstawa. Jeśli chce się mieć PRO rower to nie można kupić pierwszego lepszego najwyższego modelu ze sklepu za rogiem. No chyba, że mieszkasz we Włoszech. Ale domyślam się, że nie.
Trzeba wiedzieć które marki są traktowane jako te Euro a które nie. Niby jest gotowa lista na stronie OREC ale mnie jakoś to nie przekonuje. Ja zrobię to inaczej.
Jeśli masz okazję jeździć na szosie w większej grupie, najlepiej mastersów, to zapewne obiło Ci się o uszy określenie, że rower jest "z duszą". Ma to coś, że na myśl o jego posiadaniu wszyscy wzdychają a zdjęcia takich rowerów lądują na tapetach w komputerach spalaczy sprzętowych. A więc, żeby rower był EuroPRO musi być z duszą. Jakkolwiek to brzmi. Jak jej nie ma to jest trzepacki. Są też rowery spomiędzy tych kategorii, takie średniawki.


Rowery z duszą :
  • Wszystkie włoskie marki, najlepiej wywodzące się od nazwiska dawnego mistrza kolarskiego, których samo wypowiadanie sprawia, że czujesz się jak rodowity Włoch (spróbuj powiedzieć z akcentem passoni, fajnie co?) np. Colnago, Pinarello, Wilier, Fondriest, Cinelli, Bianchi, MCipollini czy De Rosa
  • Rowery na których ścigają się mocarze z Pro Touru albo innej dobrej ekipy. Ale uwaga, są wyjątki od tej zasady. np. Cervelo, BMC, Time, Orbea, Ridley, S-works, Eddy Merckx czy Look
  • Handmejdowe rowery z małych manufaktur, najlepiej tytanowe. np. Moots, Pegoretti, Ritte, Baum czy Passoni

Średniawki :
  • I tutaj trafiają wyjątki z punktu drugiego rowerów z duszą. Są nimi te marki, które jednocześnie poza produkcją wypasionych maszyn dla proturowców (które nadal są super) na boku robią też tanie i bez polotu padaki do masowej sprzedaży. I to im wszystko psuje. Tak robi np. Trek, Specialized, Cannondale, Giant, Scott, Lapierre, Cube albo Canyon

Trzepackie rowery:
  • Wszelakie chińczyki. Trafne określenie to Chinarello. Malowane w kraju importera z nadzieją, że nikt się nie pokapuje. Nie będę podawał przykładów bo jeszcze ktoś mnie pobije ciemnej uliczce za antyreklamę.
  • Wszystkie "gotowce". Katalogowe modele na niskiej klasy osprzęcie i w najgorszym wypadku ramie z amelinium
  • Wszystko to co nie pasuje ani do rowerów z duszą ani średniawek. Przykro mi.
Na pewno gdzieś mogłem się pomylić, o czymś zapomnieć ale to to już jest. To moja subiektywna klasyfikacja w końcu. Jeśli masz co do niej jakąś uwagę nie cierpiącą zwłoki to ją do mnie wyślij, coś tu zawszę mogę pozmieniać przecież.