Strony

Jak przyjemnie spędzić weekend odcinek setny

Czyli kolejny tutorial dla spalaczy którzy nadal wierzą w potęgę spalary. Tym razem wzbogacony w recenzję ciuchów Vitesse. Bo tematem przewodnim wypadu były testy SzymonbikeKITu.



SzymonbikeKIT to nie lada projekt więc mieliśmy jechać testować go do Sierra Nevada ale w czwartek wieczór zadzwonił Karol, czyli znana Wam Komisja z Krakowa, żebyśmy wsiedli w pociąg i do niego wpadli więc szybko się ogarnęliśmy i pojechaliśmy. Bo co jak co ale lepiej żeby testy odbywały się w warunkach a których ciuchy będą używane. I prane w wodzie z kamieniem. Wszystko ma tutaj głębszy sens. Do Krakowa pojechałem z Prosto, ziomkiem który ścigał się w BDC. Testy z prosem to zawsze +20 do prestiżu.

 

Dzień pierwszy. Trening 5 godzin. W tym godzina ubierania się. Bo w końcu zdjęcia wylądują na blogu. I pół godzinny coffeebreak w Lanckoronie. EuroPRO. A w międzyczasie pełen ogień. Wyciskanie siódmych potów prosto w nowe wkładki w spodenkach. Plus nowe siodełko. Plus deszcz. Obtarcia w pachwinach powinny być na bank. Nie było. Ja tego dnia testowałem wynalazek z wkładką nie obszytą lycrą która wystaje na zewnątrz i ma na brzegach wzmocnienia i pod koniec trochę to zaczęło uwierać. Więc to nie trafi do SzymonbikeKITu. Karol jeździł w drugim modelu i był zadowolony. Ja potem w nim jeździłem 2 dni i mój tyłek był wniebowzięty. To już trafi do projektu. Wieczorem żeby nie wyjść na spalaczy skoczyliśmy na piwko i wróciliśmy o 7 rano. Super metoda treningowa. W sezonie nagle zmieniacie tryb na bardziej spalacki, organizm dostaje pozytywnego szoku i w konsekwencji kopa mocy. Jak teraz jesteście spalaczami to kopa nie będzie. Proste.

 

Dzień drugi. Trening 3 godziny. Bulwary, ZOO i lasek wolski. Krótko mówiąc sprawdzanie przydatności SzymonbikeKITu do lanserki. Niestety, jak to w listopadzie bywa, było zimno i nie dało się jeździć w samej koszulce która ma rękawki z fajnego elastycznego i opinającego materiału który nawet z naszych mizernych bicków coś tam tworzy, ale i tak czasem ktoś się obejrzał. Myślę, że SzymonbikeKIT ma potencjał. Tego wieczoru z myślą o przyszłym sezonie również nie spalaliśmy.



Ostatni dzień. Żeby testy były jeszcze bardziej PRO towarzyszyła nam osoba która w Vitesse jeździ już ileś tam lat i zdanie wyrobione ma. Roman Pietruszka bez cienia wątpliwości potwierdził, że te ciuchy to porządna produkcja. No to wszystko jasne. Mogliśmy ze spokojem serca zakończyć testy. Tego dnia na trening pojechaliśmy gdzieś na zachód. Ale niewiele pamiętam. Taka bomba.


Testy testami. Ale tak naprawdę chodzi o fun. Lekcja z tego posta jest taka, żeby korzystać z każdej nadarzającej się okazji i jeździć sobie od czasu do czasu tu i tam. I nie spalać rzecz jasna.