Strony

Golenie zimową porą


O goleniu nóg powstało już od groma tekstów, po co i dlaczego. To już każdy wie. Argumentów jest kilka i każdy jest jak najbardziej sensowny.
Tylko, że jest akurat 18 grudnia, ostatnio w krótkich spodenkach jeździłeś ze 2 miesiące temu, wyścigi się skończyły więc nie masz po co smarować nogi a prywatnego masażysty jak nie było tak nie ma.
A Ty nadal golisz mimo że coś Ci podpowiada że to właściwie nie ma większego sensu. Żaden z argumentów które przedstawiasz swoim niekolarskim kolegom nagle przestaje mieć uzasadnienie.
No chyba że:
  • startujesz w przełajach
  • ścigasz się albo trenujesz na torze
  • masz jednak tego masażystę
  • występujesz w jakiejś sesji zdjęciowej czy filmie z kolarskim motywem
  • mieszkasz na Bora Bora i cały rok jeździsz na krótko
Krótko mówiąc, jeśli masz okazję zaświecić swoją kolarską nogą, w kolarskim towarzystwie, miej ją zawsze ogoloną, inaczej to będzie zbrodnia.
Ale jeśli teraz sobie jeździsz w grubej membranie, biegasz w długich gatkach i nie masz ku temu okazji, to kurcze, posłuchaj głosu rozsądku. Odpuść sobie.
Serio. Nawet mimo tego, że zasady OREC Euro mówią, że noga ogolona powinna być cały rok. Sraty taty. Zima to jest taki okres kiedy spalara idzie na bok i tak samo jak od treningów możesz odpocząć od rutyny cotygodniowego golenia. 
Przeżyłem w swoim kolarskim życiu sporo zgrupowań i z autopsji wiem, że jeśli ktoś nie spełnia żadnego z punktów z powyższej listy a goli regularnie nogi zimą to jest po prostu strasznym pozerem. Bo zawsze jak ktoś go w styczniu zapyta na lekcji wuefu czemu ma ogoloną łydę to będzie mógł z dumą odpowiedzieć "bo jestem kolarzem". Straszny kwas, jakieś reperowanie trzepackiego ego.
Zaufajcie mi, jak nie macie powodu to śmiało możecie sobie odpuścić, ogolicie sobie nogę 7 lutego, dzień przed zgrupką w Calpe :)