Strony

Kopniak motywacyjny

Wiem z własnej autopsji, że teraz, w środku zimy, trwa okres na dołki motywacyjne.
Każdy ma swoje powody do trenowania, od marzenia o urwaniu z zamkniętymi ustami Gilberta pod Cauberg do zwykłego trenowania dla zdrowia.
Ja już przerabiałem spalanie się dla wyników. Teraz już mi trochę przeszło i w znacznej części zupełnie co innego mnie motywuje.
Nie wiem czy to do Ciebie przemówi, ale powiem Ci co to jest.

Kolarstwo to jest taka wredna dyscyplina sportu, że żeby sprawiała Ci przyjemność musisz najpierw srogo pocierpieć.
Żeby móc cieszyć się lekką nogą i wjeżdżaniem najsztywniejszych sztajf z zamkniętymi ustami przy okazji zrywając kogo popadnie najpierw musisz dobre parę tygodni, a nawet miesięcy regularnie i ciężko potrenować.
A w życiu jest tak, że nie zawsze siedzisz przed monitorem, czasem lądujesz w jakiś ładniejszych miejscach tej planety. I jeśli jesteś tam rowerem to żeby móc się nacieszyć widoczkami to warto żebyś był w formie. 
Kiedy będziesz zdychał i 39-27 to będzie dla Ciebie ciągle za mało to nici z napawania się widokami.
Kiedyś na pewno wylądujesz w jakimś pięknym miejscu i warto żebyś miał wtedy nogę, inaczej zamiast zapamiętywać obrazki, zapamiętasz katorę.
Dlatego też, na spadki motywacji, zbieram sobie takie właśnie obrazki które może kiedyś zobaczę na żywo. Czemu nie. 
I wrzucam na tapetę, laptopa czy telefonu. I trenuję. Żeby mieć nogę na taki wypadek.
Przy okazji Świąt mogę Ci właśnie życzyć żebyś jak najczęściej trafiał w takie miejsca, z nogą rzecz jasna.
 PS. Kliknij w zdjęcie, powiększy się. Enjoy.