Strony

Bądź PRO na zgrupowaniu


Nadchodzi ten wspaniały czas kiedy każdy PRO kolarz jedzie w ciepłe kraje robić nogę. Jedziesz sobie do jakiegoś Calpe, na Majorkę czy nad Gardę i trenujesz ile wlezie. Tylko spalara spalarą ale to też trochę wakacje. A z wakacjami jest tak, że fajnie jest kiedy ma się z nich jakieś pamiątki. Nie, nie chodzi mi o suweniry ze straganu. Mówię o zdjęciach albo filmach. Każdy lubi mieć fajne zdjęcia, tym bardziej w fajnych okolicznościach przyrody, nie oszukujmy się.
Tylko tutaj pojawia się problem natury EuroPRO kolarskiej. Przecież nie wypada się zatrzymywać na robienie fot podczas treningu. Wjeżdżasz na przełęcz, łapiesz pelerynkę od masażysty, zakładasz w locie i ciśniesz dalej te swoje tysiąc watów. Przecież nie jesteśmy turystami, jesteśmy PRO.


I tu pojawia się zasadniczy problem. Z jednej strony chcemy jak najwięcej zdjęć a z drugiej  nie możemy robić z siebie cykloturystów. Z jednej strony żal widoczków do których moglibyśmy sobie powzdychać podczas długich zimowych wieczorów, z drugiej ryzyko trzepackiej wtopy odstrasza wystarczająco mocno.
Ale bez obaw, jest rozwiązanie tego problemu. A jest nim GoPro.


Wyobraź sobie, że idziesz na trening 6h na którym masz pokonać parę konkretnych przełęczy z których rozpościerają się cudowne widoczki, zjechać na granicy życia i śmierci kilka karkołomnych zjazdów i do tego jeszcze trafiasz na wspaniałą pogodę, jak to zazwyczaj w ciepłych krajach bywa.
I wyobraź sobie, że jesteś cykloturystą. I na przełęczach się zatrzymujesz i wsuwając wałówkę pstrykasz jakieś sztampowe fotki krajobrazu. Zjeżdżasz z aparatem w kieszonce i tyle.
Teraz sobie wyobraź, że jesteś PRO zawodnikiem. I jedyne zdjęcie jakie masz z tego treningu to to które cyknąłeś swoim ajfonem na coffeebreak'u.
A teraz jeszcze sobie wyobraź sobie, że masz to szczęście i masz GoPro. I ustawiasz je sobie na automatyczny tryb, montujesz na mostku kolegi i z podjazdu masz górę świetnych zdjęć, albo jak wolisz to montujesz je na sztycy i ze zjazdów masz tak efektowne foty, że Graham Watson by się nie powstydził. O takie na przykład:


I nic nie musisz naciskać, robić żadnych poszukiwań po kieszonkach. Nic. Możesz mieć całą górę pamiątek w postaci super zdjęć ze zgrupki które robią Ci się same przez cały trening. Albo filmów, najlepiej ze zjazdów które kończą się niekoniecznie wyjątkowo szczęśliwie:


Jeśli tak się dobrze składa, że zgrupka na którą się wybierasz to właśnie Calpe w lutym to mam dla Ciebie dobrą wiadomość, dzięki wielkodusznemu dystrybutorowi Freeway, tam będzie tych kamerek nawet kilka. A jeśli ciągle szukasz sobie zgrupki na wiosnę to na lutowe Calpe masz jeszcze szanse zgłosić się do końca tego tygodnia, a na marcowe Calpe do końca przyszłego tygodnia.