Strony

Hajlajtsy - Przełajowe Mistrzostwa Świata

Dzisiaj odbyły mistrzostwa świata w przełaju elity. Serio. Miały być jutro ale przenieśli na dzisiaj. Jeśli je przegapiłeś właśnie z tego powodu, albo jakiegoś zupełnie innego jak np. 8h trening szybkości metodą ciągłą, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Przygotowałem dla Ciebie printskrinowy skrót całego wyścigu, czyli znane już hajlajtsy!

POCZĄTEK WYŚCIGU


Tak się zaczęło. Od prezentacji zawodników z najgorszą stylówą. Mina Roba Peetersa mówi sama za siebie.


Od startu ostro pocisnęli Belgowie, nie ma co się dziwić. Stylówa kuleje więc chcieli jak najszybciej ukończyć.


Kibice starają się przekazać kolarzom, że to jest piekło. Przydatna informacja.


Belgowie na baja-bongo. Gadają sobie i trzymają razem. I tylko czasem ktoś się wchrzani na wachlarz.


Jak na przykład Martin Bina który prowadząc pierwsze kilka kółek udowadniał, że Merida to jednak nielichy sprzęt.


Potem przez jakąś chwilę przykozaczył Francis Mourey z Francji na Lapierku, czyli zmiana in plus.


Jedyny moment kiedy na trasie widoczny był JPow któremu szczerze kibicowałem. Niestety Jeremy Powers w tym roku stał się spalaczem i to go zgubiło.


Francis Mourey na krawędzi. A właściwie już poza nią.


A za nim bez większej spalary smażą go sobie Belgowie.


Zesmażyli i zespawali. I bez zmian. Cwaniury.


Francuz zespawany i gotowy na nadejście bomby. Belgowie dopiero zaczynają się rozpędzać.


A Polaków jak nie było tak nie ma.
 

Fafarafy spoza Belgii pokarane. Wyścig się otwiera. 4 kółka do końca.


Z całej rozgadanej niebieskiej gromady strzela Pauwels któremu popsuł się Ridley.


Kilka razy. Peszek.


Tymczasem z czołówki odrywają się Sven Nys i Klaas Vantornout. I żeby zabić nudę urządzają jankesom pokaz pokonywania przeszkód na dwa sposoby.


Polaków nadal nigdzie nie ma.


Gdzieś tam w połowie stawki napiera Ryan Trebon który zapomniał swojego kasku i musiał pożyczyć orzeszek od miejscowych bmxiarzy.

KOŃCÓWKA!


Van Der Haar - o oł to Albert, będzie ciężko.
Niels Albert - ale bomba!


Sven Nys - tematy do rozmowy się skończyły, walnę skokena!


Sven Nys - cholera, nie zerwałem gościa.


Klaas Vantornout - a poprawię trzepowi, niech sobie nie myśli!


Lars Van Der Haar - cienias z tego Alberta, lecę po brąz.


Polacy - nie ma nas


Sven Nys - teraz na poważnie, idę wszystko.


Klaas Vantornout - fuck fuck fuck do koła do koła!


Sven Nys - ale ogień, nie najdzie mnie już, nie ma opcji.


Klaas Vantornout - no faktycznie go nie najdę. 


Sven Nys - hurra!


Lars Van Der Haar - jestem trzeci, policzyłem właśnie na palcach.


Polacy - nadal nas nie ma. następnym razem będzie lepiej.

DEKORACJA


Klaas Vantornout, srebrny medal mistrzostw świata, niezbyt zachwycony.


Klaas - smuteczek. Sven - normalka. Lars - jaram się jak pochodnia.

BONUS: PRZEBITKI KIBICOWSKIE

Czyli goryle, przebierańce, browary i sikanie na barierki.