Strony

Bajeczka o kosmitach

Byłem sobie dzisiaj na typowym 8h treningu szybkości metodą ciągłą a, że po pierwsze padła mi bateria w mp3, a po drugie szosy pod Warszawą nie zapewniają wielu emocji, to z nudów wymyśliłem bajeczkę.O kosmitach atakujących ziemię. hehe. A tak mniej dosłownie to o ograniczonych umysłach. Od razu mówię, że jakby ktoś chciał na mnie nasyłać smutnych panów z WADA, to nie, nic nie ćpałem.


Gdzieś tam byli sobie jacyś kosmici. Bardzo źli kosmici, z planami podbijania kolejnych planet. Jak planowali tak robili. Czasem wychodziło im to łatwo czasem nie bardzo. Raz się nadziali na jakąś oporną cywilizację bo wszyscy jej mieszkańcy skupili razem siły i jak jeden brat bronili się dzielnie. Przegrali ale naszych bohaterów ostro pokarali i dali im srogą nauczkę. Więc następnym razem zanim gdzieś położyli łapy, robili najpierw solidy risercz, czy aby na kolejnej planecie znowu nie będzie tak dobrze zgranej i solidarnej cywilizacji.
I tak przed podbiciem kolejnej planety wysłali swoje wtyki żeby zobaczyli jak to tutaj wygląda. Czy ta cywilizacja jest zgrana i czy też narobi im problemów. I raporty wyglądały po kolei mniej więcej tak:
- jest ich niby 7 miliardów ale walczą między sobą ze względu na kolor skóry. To szukamy dalej.
- więc jest jakaś mniej więcej połowa najbardziej zgranych którzy są biali ale nadal wyżynają się między sobą bo wymyślili sobie jakieś religie. To szukamy dalej.
- niby jakąś największą religią jest chrześcijaństwo ale potworzyli sobie jakieś tam granice i państewka i nadal się tam się tam cisną. To szukamy dalej.
- więc kosmiczne wtyki wzięły na widelec jakieś jedno państewko żeby zobaczyć czy to już wystarczy żeby znaleźć dograną grupę. Ale nie, podziałów od groma. Szukamy dalej.
- może jedno miasto całe będzie już odpowiednie? Ale nie, rzeka płynie środkiem i obie strony nienawidzą się jak 150. Szukamy dalej.
- To jak tak to wygląda źle, to może jakaś mniejsza grupa którą coś łączy, na przykład sport. To już musi wypalić. Wszyscy robią to samo, to co lubią, muszą się dogadywać. Ale nie, nawet jakiś tam mały promil promila, nawet i nie, jakaś malutka grupka która jest niczym w skali całej tej cywilizacji nadal się między sobą kłóci i ciśnieniuje o byle co.
Załamani tym absurdem kosmici zapomnieli nawet o swoich planach podbijania planety tylko spieprzyli jak najdalej z tej strasznej krainy gdzie nawet w najmniejszej grupce którą w teorii łączy ta sama pasja i zajęcie toczą się absurdalne batalie o sprawy tak idiotyczne i tak nieistotne, że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.

Koniec bajeczki. Tłumaczyć nie będę. Jak ktoś ma swój rozum to zrozumie o chodzi. A jak nie to już jego strata. Jak by komuś było mało to na deser polecam jeszcze ten wpis Kominka. Dobranoc.