Strony

Jak przyjemnie spędzić weekend odcinek 83

Czyli kolejny tutorial dla tych wszystkich którym wydaje się, że największym szczęściem podczas urlopu jest rozwalenie się przed monitorem i uskutecznianie robienia nic. Rozumiem, że możesz być zmęczony po całym tygodniu pracy. Ale nie żyje się po to żeby pracować tylko pracuje po to żeby żyć. A robienie nic to nie jest życie.
Rób coś. Coś co Ci da satysfakcję albo sprawi przyjemność. Coś co będziesz mógł opowiadać i wspominać. Jak zostaniesz w domu to raczej nic z tego nie będzie. Nie odkładaj życia na później.


Możesz na przykład pojechać sobie na wyścig. Do jakiejś dziury gdzie samochód kupisz na targu w niedzielę a potem zabawisz się w dyskotece Odyseja 2000. Najlepiej dzień po odpowiednio wykorzystanym piątkowym wieczorze i prawie nieprzespanej nocy, w końcu wymigiwanie się od spotkania ze znajomymi przez spalarę też podchodzi pod odkładanie życia na później. Wysmaruj nogę neo-capsidermem i dzięki dodatkowym watom z magicznej maści przeskocz na najgorszym podjeździe do odjazdu dnia i leć w trupa przez całą wieczność żeby otrzymać nagrodę w postaci łysej głowy wystającej z czarnej betki m7 która oznajmia "5 minut przewagi", ufff.


Już ze spokojem na duszy odpal sobie GoPro i zrób jakieś zdjęcia z wyścigu. Zjedz sobie żelka z kofeiną od którego zaraz złapią Cię skurcze, obczaj, że gość z Twojej kategorii wiekowej ma oksy pod paskami i dogadaj się z kumplem z drużyny jakby go tu objechać. Udowodnij wyższość Stylówy i wystawiając koło na finiszu usłysz "no ku*wa no nie". Schrup sobie ogórka i się nie przejmuj, że na nagrody nie masz co liczyć, najważniejsze, że utarłeś nosa hejterom i zabawiłeś się przednio.


Zawiń się ze swoją dobrą ekipą i pojedź przenocować do letniskowego domku w środku niczego. Napal w kominku, zjedź dobry obiad, wypij dobre piwo i zamiast odpalać laptopa posiedź ze wszystkimi i wyluzuj. Wstań następnego dnia wczesnym rankiem żeby zdążyć na kolejny wyścig, zobacz syf za oknem i zamiast jechać na kolejnego ogórka których jeszcze będziesz miał od groma, przejdź się na spacer nad jezioro. Po co się spalać, udowadniać męstwo czy coś. Zastanów się czy głosy w głowie mówiące "nie bądź mięczakiem, ściagaj się na ogórku po medal z kartofla w deszczu i wichurze" należą do Ciebie czy to górnolotne hasła krążące w towarzystwie fafarafich którzy muszą ciągle udowadniać jacy to oni nie są. Nie musisz nikomu nic udowadniać. Spacer jest równie przyjemny co wygranie ogórka więc czemu sobie go nie zafundować.


Wróć do domu i zamiast nadrabiać zaległości na wszystkich stronkach które obserwujesz, spotkaj się ze znajomymi którzy nie wiedzą co to spalara. Zjedz chińczyka na dzień przed wyścigiem, wbij się cichaczem na Stadion Narodowy i porób szybkość za motórem.

To tylko przykład z życia wzięty. Sam napisz sobie swój scenariusz i niech coś się dzieje. Jeśli wzdychasz głęboko, że w majówkę jakoś niespecjalnie Ci się to udało, nie lękaj się, kolejny długi weekend pod koniec maja i jeśli kiepski z Ciebie scenarzysta to już połowa roboty jest za Ciebie zrobiona, otóż Artur z trainwithwatts który zrobił super zgrupowanie w Calpe robi teraz kolejne wypasione zgrupowanie. Ja tam jadę, Ty też pojedź, tam na bank będzie jeszcze przyjemniej.