Strony

108


Dzisiaj mijają dokładnie dwa lata od tragicznego wypadku Woutera Weylandta. Pewnie już o tym wiecie bo każdy portal, każdy fan page czy fan kolarstwa przypomina o tym wrzucając odpowiednie zdjęcie czy tekst. To dobrze że tak się dzieje, że wszyscy pamiętają. Tylko nie chodzi tylko o wrzucenie na tablicę fotki z liczbą 108 i koniec. Nie. Ten dzień sprzyja refleksjom. Podzielę się z Tobą moimi.

Tu nie chodzi o to żeby się zasępiać i smucić. Bo dlaczego kiedy ktoś umiera zapamiętuje się tylko moment jego śmierci? A nie całe życie? To tak jak z koncertem. Jak się kończy to potem nie wspominasz smutno zakończenia. Zapamiętujesz i przywołujesz w pamięci cały koncert.

Mi na myśl o Wouterze przychodzi do głowy co innego. Nie jesteśmy nieśmiertelni. Powiesz, że to banał i oczywistość. Być może, ale kiedy patrzę na tych wszystkich ludzi którzy pracują po 12 godzin dziennie, którzy żyją według oklepanego szablonu i ciągle powtarzają sobie, że od jutra zrobią coś ze swoim życiem to mam wątpliwości czy każdy zdaje sobie z tego sprawę.
Bo czy np. ktoś kto mówi sobie "teraz posiedzę dłużej w pracy, tak samo jak wczoraj i przedwczoraj, może za miesiąc uzbieram tyle a tyle kasy na nowe koła to zacznę sobie jeździć" ma tego świadomość? Albo np. ktoś kto od paru czy parunastu lat leci cały rok według oklepanego schematu ciężko trenując zimą i spalając latem poświęcając kontakty towarzyskie i własny rozwój w innych dziedzinach w imię golenia ogórków? Znam dużo osób które tak robią i wiem, że wcale im z tym nie jest dobrze, ale już nie potrafią inaczej.

Czy Ci wszyscy ludzie którzy odkładają życie na później, którzy dzień w dzień powtarzają sobie, że któregoś dnia nadejdzie ten dzień kiedy w końcu będą szczęśliwi, rzeczywiście zdają sobie z tego sprawę?

Nie musisz startować w Giro żeby zginąć w wypadku. Wystarczy jeden moment, jeden wściekły kierowca i wszystkie Twoje plany "lepszego jutra" odejdą w niepamięć. Spróbuj sobie to uświadomić i zacznij coś robić ze swoim życiem bo nigdy nie wiesz ile jeszcze będzie trwało, a głupio by było je zmarnować. Niech liczba 108 zawsze Ci o tym przypomina.