Strony

Stylówa - bluza a sprawa bycia PRO

Miałem o tym napisać jakiś czas temu. Ale zrobiła się cudowna pogoda i nie miałem ku temu podstaw. Na szczęście dla tego posta, znowu się zepsuła. Więc mogę pisać.

fot. gruberimages
To jest jak z klaskaniem po lądowaniu samolotu. Albo jak z wkładaniem polówki w ortalionowy dres. Albo z zakładaniem stópek na rower. Kiedy jesteś wieśniakiem, dresiarzem albo trzepakiem to wydaje Ci się, że to jest okej, że wszystko gra jak należy. Ale tak nie jest, wręcz odwrotnie.
Tak też jest ze Stylówą. Przez niewiedzę albo niedopatrzenie możesz raz dwa zdradzić się ze swoim trzepactwem i już raz a dobrze zostać wpakowany do szufladki laików przez bardziej ogarniętych kolegów z rantu. 

Przykładem takiej wtopy jest noszenie bluzy na wyścigu. Tak nie inaczej. Żaden pros nie ściga się w bluzie. Jeśli chcesz być PRO to też nie popełniaj tego błędu.
Bo bluza, moi drodzy, bluza z długim rękawem jest na trening. I tylko na trening. Kropka.
Kiedy jest zimno każdy szanujący się EuroPRO kolarz zakłada rękawki i ew. kamizelkę. W trakcie 250 kilometrowego etapu może sobie co prawda założyć bluzę na jakiś czas ale zapewniam Was, na końcówkę na bank się jej pozbędzie. Jeśli masz ten fart, że na wyścigach jeździ za Tobą wóz techniczny do którego możesz ją oddać, albo jesteś tak szalenie bogaty, że będziesz ją wyrzucać w krzaki to proszę bardzo, noś sobie, ale tylko w początkowej, czilałtowej fazie wyścigu.
Ale nie oszukujmy się, tak się nie dzieje. Kończysz wyścig w tym w czym wystartowałeś. Więc nie startuj w bluzie. No chyba, że chcesz trafić do szufladki trzepaków.

fot. francescob82
Jest jeszcze jeden wielce EuroPRO trik którym wszystkim wokół dasz do zrozumienia, że jesteś gość, czyli ucinanie rękawów w bluzie. Tak jak to robił np. Kwiato na Tirreno. Powiem Wam szczerze, że jeszcze nie wiem o co w tym chodzi (nieźle co?), ale jak tylko się dowiem to z pewnością o tym napiszę. Stay tuned.