Strony

Plan treningowy na Tour De France


Personal Trainer Szymonbike powraca. Z najwspanialszym (przede wszystkim dlatego, że darmowym) planem treningowym dzięki któremu zgrabnie połączysz oglądanie Touru z popoprawianiem swojego VO2max i wszelkich innych cyferek niezbędnych do przygotowań na lokalnego ogórka.

Żeby jeździć to trzeba jeździć, z drugiej strony Tour de France wypadałoby oglądać. Tylko ciężko jest śledzić zmagania prosów robiąc tempówkę w trupa przez 8 godzin.
Dlatego trzeba umieć połączyć te dwie kwestie tak, żeby przez te 3 tygodnie obejrzeć to co należy a przy okazji wyżyłować łydkę i solidnie przytrenować do kolejnych pucharów zastępcy sołtysa jakiejśtam wsi.

Właśnie po to masz plan treningowy na Tour de France. Jeśli wykonasz go w stu procentach to z pewnością wyniesiesz swoją formę na poziom "jestem na tyle mocny, że szymonbike rozdaje mi skarpetki za darmo".

dominictrevett
  • 29.06 - Pierwszy etap, wygrany przez autobus Orica Greenedge to już historia. Domyślam się, że z z powodu braku sensowego planu treningowego, zdezorientowany siedziałeś w domu nie wiedząc co ze sobą począć  więc trzeba będzie w najbliższych dniach nadrabiać zaległości.
  • 30.06 - Drugi etap. Zaczyna się na 5 metrach a kończy na 1 metrze nad poziomem morza. Czyli lajcik chociaż w połowie są jakieś tam góry. Ale to nie klasyk tylko drugi dzień wielkiego touru. Więc raczej szalonego ścigania nie będzie. Idź na sześć godzin szybkości metodą ciągłą i wróć na sam finisz.
  • 1.07 - Trzeci etap po hopach i krętych dróżkach. Spore szanse dla odjazdu. I dla spektakularnych kraks. Jak się pławisz w oglądaniu cudzego cierpienia to możesz obejrzeć ostatnie 20 km. Pięć godzin napierania na klapie ze sprintami i takimi tam.
  • 2.07 - Drużynowa czasówka. Etap interesujący jedynie dla spalaczy sprzętowych i miłośników cyferek. Z punktu widzenia widowiska kompletna strata czasu. Idź na trening mordercę od świtu do zmroku i ew. na kofibrejkach kontroluj przebieg rywalizacji na twitterze. Na jedno wyjdzie.
  • 3.07 - Na czwartym etapie są niby jakieś tam hopy ale to jeszcze nie jest ten etap z kategorii obowiązkowych. Będzie tak, Team Sky który dzień wcześniej zrobi pół dnia przewagi nad całą resztą puści odjazd który zrobi godzinę przewagi i będzie z niego ciekawe ściganie plus na deser jeszcze walka z peletonu. Końcówka do obejrzenia. Cztery godziny z blatu po sztajfach żeby udo rosło.
  • 4.07 - To jest właśnie przykład etapu który z zupełnie czystym sumieniem można ominąć. Czyli tak zwany etap sprinterski. Cavendish wygrywa po raz sto któryś i powtarza któryś tam ze swoich gestów zwycięstwa bo już wszystkie ciekawe wyczerpał. Już to widziałeś, kolejny raz nie musisz. Osiem godzin czegoś tam metodą ciągłą.
  • 5.07 - Coś tu się wznosi ale nie na tyle żeby faworyci podnieśli tyłki z siodełka ani tym bardziej wzrok z SRMa, szczególnie, że następnego dnia są góry. Więc może pójść odjazd. Na przykład z Thomasem Voecklerem którego maski są warte oglądania. Dzisiaj wrócisz wcześniej, zrób sobie tylko cztery godzinki tempówek półminutowych z przerwami między każdą po zero sekund.
  • 6.07 -Ufff nareszcie się zaczęło. Prawdziwe góry. Czyli w końcu możesz dać odpocząć swoim styranym nogom. Ale jak nie wyjdziesz na rower to Ci napuchną jak nasączane wodą balerony z wyprzedaży w lidlu, więc przekręć sobie na kawkę i z powrotem, tak żeby zdążyć na całą relację.
  • 7.07 - Cztery premie górskie pierwszej kategorii. Perspektywa następnego dnia wolnego. Oj będzie ściganie. Nogi nadal ciężkie po sześciodniówce tyrki? Nie ma problemu, dzisiaj jedynie użyjesz ich żeby podjechać do sklepu po orzeszki i piwko żeby później cały dzień spędzić przed telewizorem.
  • 8.07 - Na Tourze dziś jest dzień wolny. Ty nie jedziesz Touru. Ale kiedyś możesz więc na wszelki wypadek skocz sobie na rower od wschodu do zachodu słońca nie zrzucając z blatu i ośki.
  • 9.07 - Kolejny etap z kategorii 'Mark Cavendish zaskakuje rywali i  sięga po zwycięstwo na sprinterskim etapie'. Czyli deja vu po raz stokrótyś. Lepiej popraw sobie jeszcze po tym wczorajszym treningu robiąc taki sam drugi z rzędu, najlepiej zakładając jeszcze jakiś większy blat.  Tak żeby był progres.
  • 10.07 - Indywidualna czasówka czyli prawdziwa sól Touru. Jakby nie jechał Kwiato to był powiedział, olej to, nudy. Ale że jedzie powiem tak, bądź w domu na czas jego startu i emocjonuj się faktem, że realizatorzy prawie go nie pokazują ale komentatorzy co chwilę podają jakie ma wspaniałe międzyczasy i robi super wynik. Czyli zrób sobie z rana tylko cztery godzinki szybkości metodą ciągłą na klapie jakiejś sportowej fury typu porsche, tak żeby nie było za łatwo.
  • 11.07 - Znowu to zrobili. Sprinterskie deja vu. Wiesz co to dla Ciebie oznacza, przykro mi, osiem godzin wytrzymałości siłowej metodą powtórzeniową na okolicznej hopce typu agrykola.
  • 12.07 - Tour w tym roku jest wyjątkowo emocjonujący jeśli chodzi o trasę, bo trzynasty etap to o dziwo, etap sprinterski! Już nawet nie wiem który, sprinterzy może też już mają dosyć więc mogą puścić odjazd, tym bardziej, że na końcówce jest jakaś hopka. Czyli ostatnie 15km do obejrzenia. Cztery godziny treningu metodą dolny chwyt zarzygana twarz.
  • 13.07 - To już jest 14 etap a wyścig tak naprawdę się jeszcze na dobre nie zaczął, dzisiaj może, ale nie musi. Na pewno te siedem górskich premii to nie lada chrapka dla łasych na koszulę w grochy jak np. Thomas Voeckler którego maski zawsze przyjemnie się ogląda, tak jak przyjemnie może oglądać się ten etap. Coffeeride z dobrymi znajomymi dla przećwiczenia Zasad Coffeebreaka w praktyce.
  • 14.07 - Nareszcie nadszedł ten dzień kiedy mimo najwspanialszej pogody za oknem, najbardziej ekscytującego festynu za rogiem czy najlepiej opłacanego ogórka Ty zostaniesz na pół dnia przyklejony do monitora i będziesz oglądać calutki etap. Bo dzisiaj rozegra się spory kawał Touru. Jak dla mnie możesz nawet nie wychodzić z domu.
  • 15.07- Drugi dzień wolny na Tourze. Nadal Ciebie tam nie ma więc dzisiaj sobie potrenujesz. Tak już w życiu jest, raz się odpoczywa, raz tyra. Bo nigdy nie wiesz kiedy pojedziesz na Wielką Pętlę. Trening masochisty od świtu do zmroku za motorem chudego kolegi bo za grubym byłoby Ci za łatwo.
  • 16.07 - Właściwie to teraz zaczyna się wyścig. Trzeci tydzień to poważna sprawa i jeśli czujesz się zmęczony to świetnie, będziesz się teraz trochę regenerował i robił superkompensację na kolejny Wyścig o Uścisk Dłoni Zastępcy Kierownika Lokalnego Ośrodka Kultury i Sportu w Gorlicach. Chociaż dzisiaj jeszcze nie do końca będzie taki luzik. Tylko końcówka ciekawa, ze zjazdem na którym Armstrong leciał na przełaj. Ostatnie kilomentry do obejrzenia, skocz na cztery godziny wytrzymałości szybkościowej za litewskim tirem ze zdjętym ogranicznikiem prędkości.
  • 17.07- Czasóweczka. Prawie górska, pagórkowata i to z krętymi drogami i technicznymi podpuchami. Nikt tu raczej nie wygra wyścigu ale jakby jechał ktoś taki jak Michael Rasmussen który nie umie skręcać to mógłby go przegrać. A jak wiadomo wszyscy pławimy się w cudzych porażkach więc żeby nakarmić swoje nikczemne ego obejrzyjmy sobie ten etap czekając na wtopę tego i tamtego. Trzy godziny treningu metoda wychodzę z domu, rozkręcam w trupa i trzymam do końca.
  • 18.07 - Kiedy na etapie jest Alpe d'Huez to wiedz, że coś się dzieje. A kiedy jest dwa razy to wiedz, że to będzie etap jak żaden inny. Jeśli go przegapisz to zaliczysz wtopę jak autobus orikigrinedż na pierwszym etapie więc lepiej przygotuj sobie wcześniej garść wymówek na każdą okazję i obejrzyj calutki etap od początku do końca. Z rana tylko coffeeride na szybkie espresso.
  • 19.07- Podobno królewski etap. Niech tak będzie. W sumie od razu zaczyna się od wyrypy 30 km pod Col du Glandon gdzie zaatakuje sfrustrowany koksiarz któremu nie powiodło się wcześniej a żal mu wydanej kasy na kurację. Czyli będzie widowisko. Oglądaj. Rano bajabongo do apterki po neocapsiderm, spalara na ogórka już się zaczęła.
  • 20.07 - Ostatni decydujący etap, nie trzeba tłumaczyć, że takie etapy się ogląda. Nawet jeśli spalacz Froome ma już trzy dni przewagi nad drugim zawodnikiem i maillot jaune w kieszeni. Jest tylko 125km więc nie będzie długiego oglądania, ani na monitorach, ani między kolarzami. Taki dystans to dla nich jak jakieś kryterium więc pojadą od startu wszystko, nie biorąc na trasę nawet bidonu ani żelka. Będzie się działo, żeby nie przegapić to przekręć tylko nóżką z rana zbić piątkę z baristką w Twojej ulubionej kawiarni. Niech sobie nie myśli, że przestałeś być EuroPRO.
  • 21.07 - Typowy etap przyjaźni kończący się na Polach Elizejskich. Deja vu po raz kolejny. Cav wygrywa etap, Froome generalkę, wszyscy się obściskują, udzielają sztampowych wywiadów w których dziękują drużynie i rodzinie a potem jest dekoracja którą już widziałeś nie raz nie dwa. Nudy. Ale sobie obejrzyj, bo po prostu wypada. A potem przypnij numer do koszulki i wygraj tego ogórka na który już od tylu dni się spalasz.

*nie biorę odpowiedzialności za zatartych zawodników którzy ten plan wykonali w stu procentach.