Strony

Test na gbura


Sobota. Sobótka. Wyścig orlików. W międzyczasie po trasie kręci się elita. Kibicujemy. Przez 2 minuty, żeby potem umierać z nudów, bo chłopaki jadą całą rundę gdzieś hen hen za górą. Aż tu nagle pojawia się wspaniałe remedium na nudę w postaci odnalezionej w bagażniku puszki Kasztelana. Robimy bufet. Pozorny bufet bo to tak naprawdę, podchwytliwy test na poczucie humoru mijających nas kolarzy. Spontaniczne badanie skończyło się niestety po drugiej próbie.

Bo mimo, że pierwsza została zaliczona wynikiem pozytywnym za sprawą posłanego uśmiechu i zażartowania w stylu "nie za wcześnie chłopaki?"


To już podczas drugiej nasza przynęta na sprawdzanie gburowatości i fafarowatości została brutalnie zniszczona za sprawą wymierzonego weń ciosu.


Egzamin oblany. Kasztelanem za 3 ziko. Strata poważna. Ale powstrzymaliśmy złość i chęć zemsty. Karma zrobiła to za nas. Wystarczy spojrzeć w wyniki z następnego dnia:)