Strony

Dylematy tanlajnowe

To jest tak. Wstajesz skoro świt, zjadasz PROowsiankę, przebierasz się w swój EuroPROkomplecik, odpowiednio wszystko poprawiając przed lustem, do kieszonki wrzucasz kilka euro na kofibrejka, a potem schodzisz na patio swojej willi ze swoim idealnie wyszykowanym Colnago żeby popijając espresso przeczytać, że dzisiaj w planie znowu 8 godzin szybkości metodą ciągłą. Robisz to, co masz nie zrobić.
Kiedy skończysz czeka na Ciebie nagroda, po całym dniu spędzonym w palącym słońcu Twoje tanlajny są ostre niczym brzytwa zgodnie z 7 zasadą OREC Euro a Ty czujesz się dumny niczym paw. Zachwyt jednak mija kiedy zdejmujesz skarpetki. Bo jeśli porządny tanline na udzie jest prawdziwym kolarskim trofeum, to biała plama która wygląda jak biała skarpetka mimo, że przecież właśnie ją zdjąłeś, wcale już taka super nie jest. Pojawiają się różne myśli. A może by tak zacząć jeździć w stopkach? a może skończyć z kolarstwem? a może skończyć ze sobą?
Spokojnie, nie podejmuj pochopnych decyzji. Pomogę Ci rozwiązać ten dylemat.

Richard Stabler
Więc zastanówmy się razem nad problemem. Obawiasz się, że jeżdżąc w wysokiej skarpetce opalisz się jak jakiś głupek, że jak po południu wyjdziesz z dziewczyną na lody to na nic zdadzą się Twoje błyskotliwe żarty bo ona i tak będzie się gapić na Twoje blade kostki.
Czyli jest tak, jedziesz sobie trening 8 godzin i rozkminiasz co będzie jak go skończysz. Czyli tak w połowie to Cię nie ma na tym treningu. Bo Twoja głowa jest w przyszłości a nie w teraźniejszości. To nie jest zdrowe podejście. Wręcz odwrotnie. Bo obawiasz się czegoś czego jeszcze nie ma. Boisz się czegoś co nie istnieje. To już zalatuje chorobą psychiczną. Ale to może być dla Ciebie niezrozumiałe.
Więc może przekona Cię drugi argument. Czyli jest tak, przemyślałeś sprawę i na kolejny trening założyłeś stopki. I teraz przemyśl sprawę jeszcze raz. Zrobiłeś to po to, żeby lepiej wyglądać. A teraz spójrz w dół, na swoje kostki, i co? Przez 8 godzin wyglądasz teraz jak trzepak. Absurd.


Nie noś stopek, nie kończ kolarstwa ani nie kończ ze sobą. Jeśli przejmujesz się bladymi kostkami, to je sobie po prostu opal, po treningu. A jeśli ktoś będzie Ci je wytykał to zwyczajnie przyznaj z dumą, że jesteś kolarzem, bo tak mniemam, że nim jesteś skoro to czytasz. I jesteś z tego dumny. No chyba, że nie, to może czas zmienić dyscyplinę i nie wiem, pójść pokopać piłkę z kolegami.