Strony

First look: Canyon Ultimate AL 7.0

Jeździsz sobie co chwilę tu i tam. Katujesz swój rower w deszczu i innym syfie. Do tego jesteś serwisowym abnegatem. W konsekwencji dochodzi do momentu kiedy bilans irytacji na trzeszczący suport czy stery do przyjemności z jazdy przechyla się na stronę wkurzenia i rzucasz rower w kąt. A następnego dnia, z samego rana, budzi Cię kurier z paczką w której czeka na Ciebie nowiutki rower. Fajnie jest być blogerem.

Tak właśnie jest, na czas trwania Tour de France otrzymałem od Canyon Polska nową brykę do stestowania. Patrząc na przedzawałowy stan Ridleya muszę stwierdzić, że świetnie się złożyło. Sam Canyon też się świetnie złożył, w jakieś dziesięć minut.


Miło ze strony producenta, że tak sprytnie to wymyślił. Pewnie dostał kiedyś pod choinkę prezent którego nie mógł rozpakować wystarczająco długo żeby popaść w silną traumę i żeby oszczędzić jej swoim klientom tak przygotował paczkę żeby każdy serwisowy trzepak poradził sobie z nią raz dwa i mógł prawie od razu wyjść pojeździć na swoim nowym sprzęcie.

Tak jak ja. Jeżdżę sobie już od kilku dni na Canyonie. Ale nic Wam o nim jeszcze nie powiem. Bo nieładnie jest oceniać po pozorach czy kilku dniach znajomości.

Póki co wiecie o Canyonie tylko tyle ile było w pierwszym odcinku projektu EuroPRO roweru. Canyon może i nie jest rowerem z duszą, ale z pewnością jest najlepiej działającym rowerem jaki kiedykolwiek posiadałem. I tyle na dziś.

Prawdziwa recenzja za jakieś dwa tygodnie. Jeszcze nie wiem jak będzie dokładnie wyglądać ale wiem jedno, nie chcę robić kolejnej sztampy.
Nie chcę żeby to był kolejny test w niemieckim stylu, czyli góra cyferek i wartości których nikt nie rozumie ale w podstawieniu do innych tworzą jakiś obraz całości bo sztywność jarzemka sztycy jest o 37% wyższa niż konkurencji.
Albo w stylu polskim czyli, tak ten rower jaki by nie był to jest super i kupicie go u nas w sklepie nasosie pe el.

Nie tylko waga i sztywność się liczy moi drodzy. Właściwie kiedy jesteś EuroPRO i jedziesz na coffeeride na deptaku nad włoskim jeziorem to to się nie liczy w ogóle. Są inne wartość, trudne do zmierzenia. Ja postaram się je ogarnąć. Stay tuned.