Strony

Więzienie


Patrz. Zrobiłem ten filmik. Całą drogę przez Norwegię siedziałem z wyciągniętą i zdrętwiałą ręką żeby naciskać spust migawki i gromadzić materiał na ten tajmlapsowy filmik. Potem jego większość straciłem. I filmik wyszedł, delikatnie mówiąc, tak sobie. Cóż, taka lifa.
Ale nie o to chodzi. Bo patrz. Mija kilkanaście sekund, przejeżdżasz Szwecję. Mija pół minuty jesteś 2 tysiące kilometrów od domu. Mija półtorej minuty a Ty odhaczyłeś już jakieś super wakacje.
Będę robił więcej takich filmików. Żeby sobie, czy Tobie, przypominać, w momentach takich jak ten, kiedy siedzę przygarbiony przy biurku zawalony papierkami i innymi bzdetami, że wypad w jakieś wspaniałe miejsce to nie jest taka znowu wielka misja. Właściwie żadna.
Bo tym co najbardziej Ci przeszkadza w jej realizacji jest więzienie które sam sobie stworzyłeś. Skrupulatnie budowane z codzinnej rutyny i przyzwyczajeń. Dzień w dzień wznosisz jego mury swoim wygodnictwem i lenistwem. A przecież już jutro mógłbyś być, nie wiem, w Calpe albo na szczycie Dalsnibby. Czemu nie.