Strony

Nic tu po mnie


Czasami w życiu bywa tak, że w głowie pojawia Ci się myśl "nic tu po mnie". Czasem chodzi o jakieś miejsce, czasem o sytuację, wszystko jedno. Test charakteru. Masz dwie opcje. Albo coś ze sobą wtedy zrobisz, albo na poczekaniu wymyślisz garść wymówek. Jak się potem będziesz czuł ze sobą to już Twoja sprawa.

Ja jakoś nie potrafiłem znaleźć wymówki która przytrzymałaby mnie w Warszawie. Jakoś nic specjalnie ciekawego ani inspirującego nie chciało mnie tu spotkać. No to uciekłem sobie do Calpe. Od razu zaczęło się coś dziać.
Najpierw trzy nieprzespane noce ogarniania misji i szukania kolejnych kurierów którzy nie chcieli podjąć się wysłania kartonów z rowerami i bagażami, żeby w ostatniej chwili tuż tuż przed wylotem nadać fartownie znalezionym kurierem.
Czy to wyluzowana Hiszpanka która oznajmiła nam, że klucze do mieszkania przekaże nam dzień po naszym przylocie i przed spaniem na plaży uratował nas dobry człowiek w postaci Darka z teamu Vimar który przygarnął nas na cały weekend do swojego domku kawał od Calpe.
Czy to, że mieszkanie wyluzowanej Hiszpanki było kompletną klapą i po zrezygnowaniu z niego zostaliśmy na pewien czas bezdomnymi chłopaczkami rzuconymi na pastwę losu.
I tak dalej. No i fajnie. Sto razy lepiej niż w zatęchłym komforcie rodzinnego gniazdka.

Piszę Ci o tym też dlatego, żebyś nie narzekał za bardzo, że znowu pisanie bloga idzie mi jak krew z nosa. Awaria goni awarię wciąż podnosząc poprzeczkę beznadziejności. Kiedyś to się pewnie skończy. A jak nie, to pewnie wrócę do domu i znowu będę pisał jak należy. I przygotowywał sobie góry wymówek na następną okazję. A teraz daj mi jeszcze kilka dni na to, żebym przeżył jeszcze coś ciekawego, co później będę mógł opisać.