Strony

Kolejny Roadtripping się szykuje!

Mam przyjemność, niemal tak ogromną jak po zdobyciu szczytu Sierra Nevada czy innej Dalsnibby, ogłosić Wam, moi drodzy czytelnicy, że kroi się nowy Roadtripping! 


Poprzedni, Roadtripping Norway, okazał się wielkim sukcesem. Ponad 100 tysięcy odsłon. 7,5 tysiąca lajków na fejsie. Prawie 40 tysięty wyświetleń tego filmu. I tak dalej. Norwegia się udała.

A robiliśmy ją mocno w pośpiechu. Mocno prowizorycznie.

Teraz mamy więcej czasu. Mamy lepsze warunki i w ogóle. Doświadczenie. I tak dalej. Krótko mówiąc szykujemy się po raz kolejny na podbój kolarskich internetów. Trzymajcie kciuki. Hej!

Jak przyjemnie spędzić czwartek odcinek pierwszy


Środa. 22.00. Schodzisz z jakąś przyziemną misją kilka pięter niżej do ziomków z Polski.
Ziomki - jedziemy jutro do Sierra Nevada, mamy miejsce, chce ktoś się zabrać?
Ty (bez wahania) - ja chcę!
Ziomki - to widzimy się jutro o 6.30.


rusz jeszcze zanim wzejdzie słońce, zanim korpoludki ruszą do swoich biurowców.


przeleć raz dwa kilkaset kilometrów, pobłądź po Granadzie na wypadek jakby ktoś kiedyś Cię zapytał czy tam byłeś, a Ty z dumą będziesz mógł potwierdzić.


i rusz z szerokim uśmiechem na ustach i świadomością, że dzisiejszy dzień wyjątkowo nie trafi do szufladki szarych dni roboczych, tylko do tej gdzie gromadzisz najlepsze wspomnienia.


i jedź przed siebie. nie gap się na garmina czy innego polara.


jedź. wyżej i wyżej.


i zachwycaj się widoczkami.


jedź. nie za szybko. to nie wyścig. nie musisz nikomu nic udowadniać.


dzisiaj najzwyczajniej w świecie ciesz się jazdą.
jakbyś miał z tym problemy, przypominaj sobie co chwilę, gdzie właśnie jesteś i co właśnie robisz.


baw się tak dobrze, że nawet nie zauważysz jak daleko i wysoko już zajechałeś.


patrz jak na poboczu pojawia się coraz więcej śniegu.


ale w ogóle się tym nie przejmuj bo słońce cudownie grzeje a szosa jest sucha.


tylko po prostu jedź coraz wyżej i wyżej.


bo nawet jeśli przed chwilą myślałeś, że widok jest przepiękny.


to z każdym metrem wyżej robi się jeszcze lepszy.


bo widok otwiera się na coraz to większe przestrzenie.


zachwycaj się tak w nieskończoność i niech przewyższenia nadal przelatują niezauważone.


zmęcz się. zafunduj sobie więcej satysfakcji.


gap się na góry, narciarskie miasteczka ginące w dole.


gap się ile wlezie bo długo takiego widoku nie zaznasz.


i nie przejmuj się samochodami, bo prawie ich tu nie ma.


zamiast nich, są rosnące zaspy śniegu.


które tworzą niesamowity klimat.


porób sobie zdjęcia.


takie jak na przykład to.


będziesz miał do czego wzdychać po powrocie


porób zdjęcia ziomkom dzięki którym znalazłeś się tam gdzie się znalazłeś.


może potem kiedyś też Cię gdzieś zabiorą.


a potem jedź dalej przed siebie


jakby ta góra miała się nigdy nie skończyć


byłoby super.


ale w końcu dojedziesz do końca szosy.


da Ci o tym znać tłum nie do przebicia. prawie jak na Tour de France.


dojedź do najdalszego momentu możliwego do wjechania. do granicy śniegu.

znajdź się na 2523 metrach. czyli wyżej niż najwyższy szczyt Skandynawii na który wdrapałeś się latem i uznawałeś dotąd za swój rekord wysokości.


poudawaj że czujesz brak tlenu.


i przeżyj ten moment szczęścia zarezerwowany tylko dla chwil kiedy odhaczasz jakąś wspaniałą misję.


a potem, nie robiąc z tego znowu takiego wielkiego halo, zjedź sobie na dół.


zjedź z ponad 2500 metrów na mniej więcej 700.


odhacz jeden z piękniejszych zjazdów swojego życia.


a na pewno najdłuższy.


w ciągu kilkunastu minut ucieknij od zimy prosto w wiosnę.


zabaw się trochę z prędkością.


narób sobie komów na stravę na klapie. oszuście.


albo i nie. skup się na czym innym.


na przykład na podziwianiu tego co jak najbardziej do podziwiania się nadaje.


nie spiesz się. nie jesteś w pracy. jesteś w środku wspaniałej akcji, przeciągnij ją sobie trochę.


a kiedy już to wszystko się skończy, przebierzesz się i spakujesz rowery, to zamiast czym prędzej wracać, zbocz na jakąś randomową szosę.


i daj sobie szansę do przeżywania kolejnych zachwytów.


zatrzymaj się w jakimś urokliwym miejscu, przypominającym Skandynawię którą kochasz Ty i Twoi ziomkowie.


a kiedy trafisz w środek jakiegoś pięknego do granic możliwości parku narodowego i będziesz myśleć, że to już szczyt wszystkiego, odbierz telefon z informacją, że Kwiato właśnie na solo ogolił etap i został liderem Volta ao Algarve.


już nic więcej nie potrzebujesz. wracaj szczęśliwy do domu. i licz ile razy Twoi ziomkowie będą robić zdjęcia drogi. Jak naliczysz ponad 20 to wiedz, że jesteś w wyjątkowo pięknym miejscu.


wpadnij na pomysł napisania takiego tekstu jak ten i kiedy zaczniesz myśleć, że poza rowerem nie działo się w sumie nic specjalnie emocjonującego traf na blokadę jak z filmu z uzbrojonymi policjantami w zestawie.


jakby Ci było mało to kilkadziesiąt kilometrów dalej omiń sobie przewróconego tira.


teraz już możesz z czystym sumieniem wracać na bazę. ogarnąć się na szybko i znowu zejść kilka pięter niżej z nadzieją na kolejną propozycję nie do odrzucenia.
tym razem czeka Cię tylko impreza urodzinowa ale to nic, Twój głód przygód zaspokoiłeś dziś na długi czas.