Strony

Nowy lepszy Szymonbike


Jeśli czytasz tego bloga od dłuższego czasu to pewnie zdążyłeś zauważyć, że jestem fanem wartości których nie da się opisać cyferkami.
Jedną z nich jest pospolitość. 
Możesz mieć czerwoniutkie Ferrari ale kiedy będziesz szejkiem w Dubaju i wszyscy dookoła będą mieli takie samo jak Ty, to będzie warte tyle co jakiś Passat w jakimś polskim miasteczku. Możesz przez całą zimę ciułać na nowiutkiego Treka czy innego Speca i mimo, że nadal będzie to świetny sprzęt to w ogóle nie zrobi na nikim wrażenia kiedy się okaże, że wszyscy uciułali na takiego samego.
Powszedniość, pospolitość. To nie jest nic dobrego.
Kiedy zakładałem tego bloga, jakieś kilka lat temu, na szybko zmontowałem sobie pseudologo z czcionki która wtedy najbardziej przypadła mi do gustu. Wziąłem gotowca. Napisałem sobie 'Szymonbike' fontem Lobster i byłem szczęśliwy. 
Minęło parę lat, blog stał się popularny i nagle wszędzie, wszyscy zaczęli spijać śmietankę z sukcesu i używać Lobstera. Nawet właściciele tapas barów w Calpe.
Logo spowszedniało.


Nie mogłem sobie pozwolić na takie bylejactwo. Nie znoszę tego. Jak coś robić to porządnie. Ja uznałem, że zrobię to najlepiej jak się tylko da. I od razu po powrocie z Norwegii poprosiłem najlepszego grafika pod słońcem o nowe logo.
I tak Karo Koto robiąc uprzednio solidny risercz, odkopując górę starych, czarno białych zdjęć kolarzy, przeglądając przeróżne inspiracje, wzorce klasycznych logosów i napisów z dawnych lat, malując najpierw pędzlem a potem dopieszczając na komputerze, w kilka miesięcy zrobiła nowe, lepsze logo.

Ja tam jestem zachwycony, zamieniłem gotowca na customa.


Razem z nowym logo powstało coś jeszcze. Nowy, lepszy SzymonbikeKIT. Nie taki znowu nowy, szczerze mówiąc. Ulepszony. Bardziej minimalistyczny. Bardziej elegancki. Bardziej PRO.

Wyleciały wszystkie logosy z pleców, napisy z rękawów i spodenek. Napis na piersi zamienił się na nowiutki. A na spodenkach udało się pokonać irytujący problem szarzejącej lycry. I teraz czarny jest czarny a nie szary, jak to zwykle bywa po rozciągnięciu zadrukowanych paneli. Jest git.

Możesz te nowości potraktować jako początek czegoś lepszego, czegoś co niedługo nadejdzie. Bo nadejdzie. Nie tylko tu, na blogu czy fanpage, ale też w innych miejscach. Bo tak będzie. Ale ja po prostu dalej będę robił to co robiłem dotychczas. Pod nowym, lepszym logo.