Strony

Najlepsza nagroda


Nowy tag - życie. Jakiś czas temu na dobre wkradł się na łamy bloga i zasiedział się na dobre. Lajfstajlowe posty które mają inspirować do działania, do poprawiania jakości życia. Ciężkie i dla niewielu zrozumiałe. Szkoda. Czasem sobie myślę, że może dla dobra bloga nie warto ich ciągnąć dalej. Lepiej kosić żniwa lajków pod memami z piłkarzami czy w jakiś inny poprawny politycznie sposób.
Ale wtedy myślę sobie, co z Ciebie za egoista, zrób coś dla innych. Nawet jeśli większość zmiesza Cię za to z błotem, to może ktoś jednak zrozumie przekaz. I tak się czasem dzieje. Więc będę pisał dalej.
Chociażby przez Łukasza, który przysłał mi parę dni temu mejla. Mejla, który jest dla mnie jak najlepsza nagroda za całe starania.
Nie będę go komentował, sami sobie przeczytajcie:

"Hej Szymon, 

bardzo podoba mi się to w jaki sposób odniosłeś się do tzw. "Sralpe". Jestem nowy w kolarstwie, pierwszą szosę kupiłem instynktownie, w tydzień po tym jak siedząc znudzony w korpo zacząłem czytać Twojego bloga. Byłeś wtedy w Norwegii, rozprawiałeś wtedy o wolności, o wyborach, o jakości życia dodatkowo okraszając całość świetnymi zdjęciami.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że nadchodzą zmiany. Znaczące.
W pewien deszczowy, piątkowy dzień, prosto po pracy, wpadłem do sklepu rowerowego na Popiełuszki i z marszu kupiłem szosę (nie wiele wiedząc). Dalej już wszystko potoczyło się lawinowo... Zacząłem jeździć, coraz więcej jeździć, praca w korpo zaczynała mnie mierzić coraz bardziej, bo jak tu jeździć kiedy następnego dnia masz w kalendarzu milion "ważnych" spotkań a Twoja asystentka mówi Ci co rano, że wyglądasz coraz gorzej... Myślę, że doskonale wiesz o co mi chodzi. Szablonowe, utopijne życie zaczęło mi ciążyć do tego stopnia, że zacząłem sobie zadawać pytania, na które wcześniej nie miałem czasu.
Rzuciłem robotę, zostawiłem za sobą to pozornie bezpieczne życie. Większość moich znajomych ma mnie teraz za wariata, bo przecież tyle czasu poświęciłem na to żeby realizować coś co jest marzeniem większości ludzi żyjących w naszym kraju.
Teraz mam dużo czasu, przeczytałem wszystkie te książki, które odkładałem na później, obejrzałem masę filmów, odwiedziłem znajomych z dawnych czasów, jednym słowem odpocząłem i najzabawniejsze jest to, że wyszedłem na tym zajebiście:) Mam wolny zawód, teraz pracuję jako freelancer, wtedy kiedy chcę i jak chcę. Sprawia mi to o wiele więcej satysfakcji! O wolnym czasie i braku kajdan korpo nawet nie będę wspominał...
Myślę, że wcześniej czy później zrobiłbym to samo, ale Twój blog był zapalnikiem, który przyspieszył całą reakcję łańcuchową i  za to bardzo Ci dziękuję! Masz u mnie duże piwo!
Wracając do całej akcji Sralpe.... myślę, że Ci chłopcy mają ogromne klapki na oczach i upłunie jeszcze bardzo dużo czasu zanim to zrozumieją."


Czy trzeba coś dodawać?